komiks, książki, książki dla dzieci, muzyka i inne rzeczy
niedziela, 14 kwietnia 2013
Opowieści z najdalszych przedmieść - Shaun Tan

Właściwie najlepsza recenzja tej książki zawiera się w jednym słowie i brzmi "WOW!".

Opowieści z najdalszych przedmieść - Shaun Tan - wyd. Kultura Gniewu

Ale jednak co nieco napiszę. To nie jest książka dla dzieci. To znaczy może być, dla tych takich trochę starszych.

Publikacja składa się z kilkunastu metaforycznych opowiadań o niesamowitym dusznym, pełnym zadumy i momentami przerażającym nastroju. Niektóre są pogodne, inne smutne, jeszcze inne dotykają bardzo poważnych problemów. Największe wrażenie zrobiły na mnie chyba "Patyczaki". 

Wiadomo, ile lektur tyle interpretacji, ja tę opowieść odczytałem jako odniesienie do sytuacji rdzennych mieszkańców Australii. Nadinterpretuję? Być może.

Tak czy inaczej każda z zawartych w książce historii jest warta lektury i chwili zastanowienia. Autor dodatkowo potęguje nastrój pięknymi ilustracjami. Już po wydanym kilka lat temu "Przybyszu" wiedziałem, że Tan to ekstraklasa światowa. Mistrz obrazkowej narracji i rewelacyjny rysownik. W "Opowieściach z najdalszych przedmieść" pokazuje, swą niesamowitą biegłość w wielu technikach. To jest tak uniwersalny a jednocześnie fenomenalny twórca, że szczęka opada. Książka jest nie tylko zbiorem pięknym opowiadań ale i genialnych w swej różnorodności ilustracji. Można ją przeglądać w nieskończoność.

To jedna z najlepszych książek jakie czytałem w ostatnim czasie.

WOW!

Dzieła Shauna Tana można kupić np. tu - w Księgarni Tracz.

sobota, 09 czerwca 2012
Dobrze wydane pieniądze

8 czerwca 2012 w dniu inauguracji Euro 2012 zakupiłem sobie książkę "Wyjście z getta. Rozmowy o kulturze komiksowej w Polsce" i zacząłem lekturę w czasie meczu Rosjan z Pepikami. Skończyłem jakoś o czwartej w nocy i cieszę się, że tak dobrze wydałem geldy. To bardzo dobra pozycja jest - Sebastian Frąckiewicz przepytał ludzi z komiksowa (i nie tylko) i wyszedł z tego bardzo ciekawy i różnorodny zestaw spojrzeń na komiks. Także kupcie koniecznie bo warto.

Wyjście z getta. Rozmowy o kulturze komiksowej w Polsce - Sebastian Frąckiewicz

Z wywiadami jest tak, że czytając czyjeś opinie na różniste tematy nie zawsze się człowiek zgadza. Frąckiewicz zagrał cwanie bo w "Wyjściu" są zestawienia ludzi "z różnych stron barykady" (nie zawsze ale jednak) i myślę, że najlepiej odczytywać te publikację właśnie porządkując sobie lekturę. Najciekawiej wypadają zderzenia wypowiedzi Moniki Powalisz i Witolda Tkaczyka w kontekście komiksu historycznego oraz Jerzego Szyłaka i Jakuba Woynarowskiego w kontekście story artu i komiksu w ogóle. Ale do tego może przejdę później.

Z książki wynika również jakie zagadnienia głównie interesują Frąckiewicza. Zresztą uczestniczyłem w spotkaniu jakie miało miejsce w katowickim Rondzie Sztuki gdzie Sebastian te tezy formułował i bronił ich z zaciekłością rosomaka a poza tym pisał o tym także w "Arteonie". Czyli wejście komiksu w obieg galeryjno-muzealny. Jak wynika z wypowiedzi przepytywanych twórców, zdecydowana większość z nich nie ma absolutnie takiej potrzeby. Woynarowski z sensem mówi o tym jakie powinny być sposoby myślenia o przygotowywaniu takich wystaw. I teraz coś z prywatnej mańki. Tak, jestem zadufanym w sobie bucem ale wydaje mi się, że wiem jak takie komiksowe wystawy powinny wyglądać i śmiem twierdzić, że potrafię taką wystawę zrobić. Wieszanie wyrwanych z kontekstu plansz czy całych szorciaków bez atrakcyjnego wyeksponowania jest z dupy, bo chyba mało jest twardzieli, którzy de facto są taką wystawę (na której jest np. 300 plansz komiksu) przetrawić. Tylko, że tu się nie ma co oglądać na galerie i muzea, tylko atrakcyjne dla niekoniecznie komiksowej publiczności wystawy muszą powstawać w komiksowie! Podczas festiwali np. I tam zaprosić ludzi z obiegu galeryjnego i pokazać - patrzcie jaka fajna wystawa! Ale u nas jakoś tak na festiwalach, które są głównymi kanałami potencjalnej promocji gatunku (pomijam bo nie widziałem wystaw "Black & White" ani "Czas na komiks") to te ekspozycje... No kochani, to granda jest po prostu. Kto nie wierzy niech przypomni sobie którąkolwiek z wystaw pokonkursowych MFK. A wystarczy przecież przesunąć dedlajn nadsyłania prac, żeby było więcej czasu na kombinowanie jak to pokazać odwiedzającym a potem zatrudnić kogoś, zapłacić mu godziwe honorarium i dać środki na zrobienie z tych komiksów zajebistej wystawy. Serio, wierzę, że świetnie pomyślane wystawy mają dużą szansę przyciągnięcia na MFK kupy nowych ludzi, którzy być może komiksem zainteresowani nie są ale przyjdą zobaczyć ciekawą wystawę (konieczne jest zaproszenie ludzi z różnych galerii - nawet im sfinansować przyjazd, żeby zobaczyli, oswoili się, polubili). Przyjdą, zobaczą i uwierzą a galerie na komiks się otworzą jeszcze szerzej. Włodarze MFK jeśli naprawdę chcą promować sztukę komiksu, muszą to robić na różnych polach. Same dwustronicowe wyimki z prac rysowników w Tokio nie wystarczą. Dostają dofinansowanie, być może warto te pieniądze wydać w jakiś inny sposób niż dotychczas?

Szyłak pisze ponadto o stypendium, które powinno przyznawać MFK zamiast wywalać kasę na jakieś średnie antologie itd. i trudno się z tym nie zgodzić. Zamiast ściągać jakichś rysowników z Włoch czy Belgii nie lepiej inwestować w polskich twórców? Odnoszę wrażenie, że twórca komiksu w Polsce, przez segmenty komiksowa, które teoretycznie powinny go wspierać jest traktowany jako zło konieczne. Bo twórcy u nas to hobbyści i tak zrobią po godzinach bo "muszą", to się nie ma nimi co przejmować a tym bardziej opiekować. No super.

Dobra wróćmy do "Wyjścia". Generalnie to bardzo przyjemnie się te rozmowy czyta, jedne są poważniejsze inne luźniejsze i dzięki temu książka jest zróżnicowana i ciekawa. Rozmowy z Krzysztofem Ostrowskim, Bartoszem Minkiewiczem czy Maciejem Sieńczykiem i inne są w pytę, także każdy znajdzie dla siebie coś świetnego. Twórców też inaczej odbiera się czytając z nimi rozmowy niż tylko poprzez dzieła.

Ale w końcu czas uderzyć w burzowy dzwon!

Monika Powalisz vs. Witold Tkaczyk czyli moja racja jest najmojsza kontra duża doza dystansu.

Czytając wywiad z Powalisz to mi się tak jakoś przykro robiło. Wiadomo, każdy ma swoje zdanie, swoje gusta itd. ale ze słów scenarzystki wynika, że wydaje jej się, że posiada złoty środek i monopol na tworzenie właściwych komiksów historycznych.

Słuchajcie ja naprawdę nic osobiście do Powalisz nie mam, nie mam na jej punkcie obsesji i nie tropię każdego jej tworu, żeby udowodnić, że jest taka czy siaka. Po prostu nie zgadzam się z jej wizją komiksu, nie zgadzam się z wygłaszanymi przez nią teoriami, nie przemawiają do mnie jej dzieła.

I właśnie teoria a praktyka to jak dwie równoległe drogi, tylko czasem się zdarzy, że jedna z tych dróg sobie nagle gdzieś skręci. Czytam wypowiedzi scenarzystki i wszystko pięknie ładnie - research, kompozycja, dramaturgia, mrówcza praca i zaangażowanie. Czytam komiksy scenarzystki i już tak pięknie ani nawet ładnie nie jest. A przy okazji wygłaszanie sądów jakie to "konkurencyjne" tytuły są złe i niedobre... Hmm. 

Tymczasem Tkaczyk ma konkretne podejście do proponowanego przez swoje wydawnictwo typu komiksu. Dystans, jasno określone cele. Serio - szacunek panie Witoldzie. 

Polecam przeczytanie tych dwóch rozmów tuż po sobie - naprawdę daje to po czerepie.

Jednak dużo ciekawsze jest zestawienie wypowiedzi Szyłaka i Woynarowskiego. O story arcie i nie tylko (bo każdy z nich też mówi o innych rzeczach) i generalnie jest tak, że właściwie pod 95% tez Szyłaka mógłbym się podpisać, natomiast Woynarowski przedstawia swoje poglądy,  które akceptuję, choć nie jestem przekonany.

Odnoszę także wrażenie, że wypowiedzi krakowskiego rysownika na temat story artu są nie do końca spójne. Bo tak naprawdę po co mu ten cały story art? Serio pytam. Z jednej strony mówi, że nie chce dorabiać gęby komiksowi z drugiej zaś wyciąga z kapelusza story art? Po co?

Nota bene Woynarowski ubolewa, że jego tekst z "Ha!Artu" napisany wespół w zespół z Markiem Turkiem jest tak jakoś mało komentowany. Nie wiem czemu tu się dziwić. Fajny, ciekawy tekst, taka komiksowo-historyczna fantastyka. Tylko, że jak w każdej fantastyce są fragmenty, które nie przekonują i to są właśnie te fragmenty gdzie marginalny story art wchodzi jako nie wiadomo jak wielkie halo.

Uważam, że przygraniczne eksperymenty i nowatorstwo jest ciekawe, ale nie należy się nad wszystkim strasznie zachwycać. W moim odczuciu Woynarowski i otaczająca go grupa nie prezentują jakiegoś nowego kosmosu i mają nikły wpływ na polski komiks. 

Apropo zawieruchy wokół story artu jeszcze, bo się czuję wywołany do tablicy. Tutaj postanowiłem, że napiszę z pełna premedytacją; tak jak różni mądrzy mówią, że komiksy są dla dzieci; że sztuka współczesna jest chujowa - zobaczcie jak to fajnie. Przez myśl mi nie przeszło, że ta głupawa prowokacja zostanie wzięta serio...

Ale wracając jeszcze na koniec do "Wyjścia" - naprawdę godna uwagi pozycja. Być może zabrakło jeszcze kilku osób, które dopełniłyby spektrum spojrzeń na komiks - może jakiś inny scenarzysta? Wydawca? Fanzinowiec? No i trochę literówek jest niestety...

Tak czy inaczej "Wyjście z getta. Rozmowy o kulturze komiksowej w Polsce" to pozycja, która obowiązkowo powinna znaleźć się na półce, każdego przedstawiciela komiksowa.

sobota, 10 marca 2012
Filary Ziemi - O rly?

Filary ziemi - Ken Follett

Jako pracownik branży księgarskiej mniej więcej wiem, które książki są poszukiwane i często również hołubione przez czytelników. "Filary Ziemi" Ken Folletta są (a właściwie były przed wznowieniem) takim tytułem. Do tego TVP właśnie wyemitowała serial na podstawie tej powieści (ponoć niezły), więc w ramach "Zerg rush"  i ogólnego zamiłowania do historii średniowiecza też przeczytałem i... Serio?

Przecież to lipa jest.

Pokrótce o czym ta książka opowiada. XII wiek, Anglia targana wojną domową. W okolicach Kingsbridge gdzie mieści się podupadający klasztor benedyktynów związują się losy kilku bohaterów. Tom Budowniczy marzy o zbudowaniu katedry ale na razie tuła się wraz z rodziną szukając pracy i przymierając głodem. Wyjęta spod prawa Ellen ukrywa się w lesie wraz z synem Jackiem. Nowo mianowany przeor Phillip jest niezłym zarządcą i organizatorem, zaś Waleran Bigod to ogarnięty żądzą władzy przyszły biskup. Galerię głównych postaci uzupełnia jeszcze szlachcianka Aliena i jej brat Richard oraz zły do szpiku kości William Hamleigh. Skracając - "dobrzy" Tom z rodziną, Ellen, Jack, Phillip i Aliena połączeni więzami miłości lub przyjaźni próbują wybudować w Kingsbridge zapierającą dech w piersiach katedrę. Waleran i William knują by im w tym przeszkodzić. Akcja książki pokazuje kolejne etapy zawirowań wokół budowy. A to William napadnie i rozpędzi murarzy, a to Waleran próbuje zdyskredytować Phillipa a to susza powoduje głód i w konsekwencji brak pieniędzy ze sprzedaży nikłych plonów potrzebnych na sfinansowanie budowy. "Dobrzy" sobie poradzą z jednym problemem to zaraz na nich spada kolejny... Nuda. 

Do tego "Filary Ziemi" nie są literackim arcydziełem. Czytadło pisane prostym (często wręcz prostackim) językiem, ze stereotypowymi postaciami bez głębszych refleksji nad czymkolwiek. Jedyne co zasługuje na uwagę to w miarę wierne odwzorowanie realiów średniowiecza i dbałość o właściwe opisanie architektoniczno-murarskich detali.

"Filary Ziemi" to powieść nużąca i bezbarwna. Odradzam. Lepiej przeczytać choćby "Trylogię Husycką" Sapkowskiego.

więc - "Filary Ziemi"?

wilq

środa, 10 sierpnia 2011
Ładne okładki

W ramach akcji zwracania uwagi na wydawnictwa, które dbają o formę edytorską wydawanych przez siebie książek oraz na to by te naprawdę dobrze wyglądały - przejrzyjcie sobie ofertę krakowskiego wydawnictwa Karakter.

Na zachętę jedna z okładek:

Yoko Tawada - Fruwająca dusza - Wyd. Karakter

Prawda, że ładne?

Autorem okładki jest Przemek Dębowski.

piątek, 10 grudnia 2010
Jakub Żulczyk - Instytut

Najnowsza, trzecia już w dorobku Jakuba Żulczyka powieść o wdzięcznie brzmiącym tytule Instytut to książka nie do końca udana. Autor bardzo starał się stworzyć dzieło, które nie pozwoli czytelnikowi oderwać się od lektury, wywoła nerwowe ciarki na plecach i zadziała jak rasowy horror. I faktycznie czyta się to jednym tchem, tylko z tymi ciarkami jakoś się nie udało.

Instytut - Żulczyk

sobota, 05 grudnia 2009
Najwyższy czas na garść odpowiedzi

1

My tu gadu gadu, a tam Niemcy... eee, zaraz... A tam nowa książka Jarosława Grzędowicza! Ha! Wreszcie ukazał się trzeci tom "Pana Lodowego Ogrodu"! No i to to ja rozumiem, samo mięcho moi drodzy.

niedziela, 25 października 2009
Najlepszy cykl fantasy ever?

1

Eee... chyba nie. Co nie zmienia faktu, że obok 'Wiedźmina' to zdecydowanie mój ulubiony cykl w klimacie magii i miecza. Towarzyszy mi on już ładnych kilka lat, podczas których odbyłem iks kolejnych czytań. Z biegiem czasu coraz bardziej krytycznych - ale tak czy inaczej, "Pamięć, Smutek i Cierń" Tada Williamsa ma swoje specjalne miejsce w moim czytelniczym sercu.

wtorek, 28 lipca 2009
Córka łupieżcy i Kantyk dla Leibowitza

1

Ostatnio wziąłem się za dwie książki, jedną uznawaną za absolutną klasykę fantastyki a konkretnie klimatów postapokaliptycznych oraz za Dukaja, za którego zamierzam się zabrać tak na poważnie. Obie powieści to lektura raczej ciężka, nie połykałem ich z zadziwiającą prędkością i łatwością jak choćby niektóre dzieła filarów Fabryki Słów. Ale, ale, nie znaczy to wcale, że książki te nie zrobiły na mnie dużego wrażenia.

wtorek, 28 kwietnia 2009
Wojenko, wojenko...

1

Różni koledzy mi polecali książkę Marcina Ciszewskiego "www.1939.com.pl", no i w końcu przeczytałem. I dawno się tak serdecznie nie uśmiałem a zabawa była przednia. Autor udanie połączył stary i wyświechtany motyw podróży w czasie z naszą rodzimą historią. I wyszedł sprawny akcyjniak skrzący się od humoru. Huhu!

niedziela, 26 kwietnia 2009
Prequeli czar...

1

Tak jak już kiedyś pisałem, lubię cykl Jacka Piekary o pewnym dobrodusznym inkwizytorze. "Płomień i krzyż: tom 1" to bardzo ciekawy (i udany) prequel serii o Mordimerze Madderdinie. Piekara odsłania trochę tajemnic, które dla wnikliwych czytelników mogą być smakowitym kąskiem, opowiada także o wydarzeniach, które w głównym cyklu pojawiają się jedynie jako treść wspomnień bohaterów. No i przede wszystkim autorowi po raz kolejny udało się przykuć mnie do książki na amen.

 
1 , 2 , 3
Zakładki:
Blogi
Fotoblogi
Galerie i inne miejsca z kulturą
Komiksy i nie tylko na facebooku
Komiksy internetowe
Link do wszystkiego (prawie) komiksowego PL
POLISH'D SILENCE
Serwisy/magazyny
Strony www
Wydawnictwa komiksowe
Tagi