komiks, książki, książki dla dzieci, muzyka i inne rzeczy
niedziela, 12 grudnia 2010
3 filmy!

Kiedyś takie coś robiłem to i wracam - czyli pokrótce o trzech ostatnio wchłoniętych filmach. Dwie nowości, jeden już nieco starszy. Choć mimo wszystko ostatnio dużo ciekawych (mniej lub bardziej) filmów oglądałem, do notki wybrałem te trzy. Dwa bardzo dobre, jeden średni.

Zacznijmy jednak od obrazu, na którym wczoraj byłem w kinie. I który mnie pozamiatał.

"Wyjście przez sklep z pamiątkami" czyli Banksy robi sobie jaja na całego.

Wyjście przez sklep z pamiątkami

Bardzo ironiczne spojrzenie na świat sztuki, które stylizowane jest na dokument, wychodzący od ciekawego i cennego założenia - dokumentacji narodzin i rozwoju nowego odłamu sztuki - street-artu. Niejaki Thierry Guetta filmuje różnych kolesi, którzy mniej lub bardziej legalnie upiększają przestrzeń miast sztuką wywodzącą się z graffiti. Nocne akcje z wrzucaniem na ściany malunków, wielkoformatowych wlepek, symboli mających zwracać uwagę, otwierać oczy przypadkowym przechodniom w swym założeniu i naturze sztuki ulotnej. Po czym nagle ni z gruchy ni z pietruchy zmienia się to w satyrę na światek sztuki i to jak łatwo omotać potencjalną publiczność i zrobić im pranie mózgu. Cała opowieść o pojawieniu się Mr Brainwasha można odczytać jako jedną wielką kpinę dającą radosnego prztyczka w nos bezrefleksyjnie łykającym wszystko ludziom. Czy za pomocą szumu medialnego, partyzanckiej promocji i różnym drogom na skróty z wariata-grafomana można przeistoczyć się we wziętego artystę? Z dnia na dzień? Daje do myślenia! A przede wszystkim "Wyjście przez sklep z pamiątkami" to wyśmienita zabawa i sentymentalna podróż w przeszłość dla osób (takich jak ja), które kiedyś, po nocach latały z puszką farby po mieście.

Zobaczcie koniecznie!

"Iluzjonista" czyli Sylvain Chomet zagubiony w meandrach scenariusza.

Iluzjonista

A to obejrzałem na krakowskim festiwalu "Etiuda&Anima". Sylvain Chomet znany przede wszystkim jako autor głośnej animacji "Trio z Belleville" oraz komiksu "Dziadek Leon" wziął się za scenariusz Jacquesa Tati i zrobił film smutny i dołujący, ale przede wszystkim nudny i rozciągnięty. I mało wiarygodny. Jasne - symbolika i zawieszenie niewiary ale zbyt dużo tego mospanie. Refleksja o ginących zawodach sztukmistrzów i ich próbach wejścia w skomercjalizowany świat rozrywki jest przygnębiająca, wątek dziewczyny jednak niedopracowany. Chomet za to wplata w strukturę filmu kilka efektownych elementów graficznych, które jednak nie mając żadnego uzasadnienia fabularnego wyglądają jedynie jak stroszenie piór. "Patrzcie jaki ze mnie sprawny animator! Co to ja nie potrafię wyczarować!" zdaje się krzyczeć reżyser. Mniej krzyku i prężenia muskułów, więcej precyzji w opowiadaniu dobrze zrobiłoby "Iluzjoniście". Niestety, obraz rozczarowuje.

 

Zabójstwo Jesse'ego Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda

"Arcydzieło!" krzyczy plakat filmu o iście barokowym tytule: "Zabójstwo Jesse'ego Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda". I w sumie trudno się z tym nie zgodzić. Fenomenalna historia jednego z najsławniejszych bandytów w histori Stanów Zjednoczonych przeradza się w przejmującą przypowieść o strachu, szaleństwie, młodzieńczej fascynacji i jej upadku w zetknięciu z rzeczywistością. Brad Pitt doskonały tak jak i niewątpliwa gwiazda tego filmu - Casey Affleck. Warto też zwrócić uwagę na kolejną świetną rolę Sama Rockewella.

"Zabójstwo..." to film powolny, o nieśpiesznej narracji, pełen rewelacyjnie rozegranych scen dialogowych. To film z przepięknymi zdjęciami i delikatną, doskonale dopasowaną muzyką. To psychologiczny dramat, który błyskawicznie przykuwa uwagę. To film, który wywarł na mnie ogromne wrażenie.

 

środa, 09 kwietnia 2008
"Juno" - do kina marsz!

Dzisiaj o filmie. Co prawda nie trzech jak głosi kategoria, ale o jednym bo mi się bardzo podobał. „Juno” w reżyserii Jasona Reitmana z nagrodzonym Oscarem scenariuszem Diablo Cody. No i przede wszystkim ze świetnie grającymi aktorami takimi jak: Ellen Page, Michael Cera i Jennifer Garner. Urzekła nas ta historia ot co!

poniedziałek, 21 stycznia 2008
3 filmy - odcinek 2
Nie znam się specjalnie na filmach. Nie jestem na bieżąco, nie chadzam zbyt często do kina i nie interesuję się jakoś bardzo. Od czasu do czasu coś oglądam, raz mi się podoba innym razem nie. Dziś "Droga do zatracenia", "Karmel" i "U Pana Boga za piecem".
"Droga do zatracenia"
j
Dopiero niedawno obejrzałem ten film. W wakacje kupiłem sobie komiksowy pierwowzór w namiocie z tanią książką i przeczytałem na plaży. Nie powiem żebym był zachwycony, ale generalnie podobało mi się. No i teraz ekranizacja. I podobało mi się dużo mniej. O ile na plus zdecydowanie klimat i zdjęcia; a także obsada (tylko Tom Hanks mi nie pasował), o tyle zmiany dokonane w fabule jakoś mi nie podeszły. Niezła była postać fotografa (wcielił się w nią Jude Law - którego bardzo lubię), ale jej osadzenie w akcji już nie bardzo, nie mówiąc o bzdurach typu bliska zażyłość Looneya seniora z synami Hanksa. A gdzie kontakty z Elliotem Nessem? Reasumując: fabularnie lepszy komiks, film nadrabia pięknymi zdjęciami.
"U Pana Boga za Piecem"
u
Czyli historia małej miejscowości nieopodal Białegostoku, w której niepodzielnie rządzi ksiądz proboszcz. Przemądrzały kapłan wszędzie wtyka nos i o wszystkim musi wiedzieć. To jemu podlega burmistrz, komendant policji i wszyscy inni. Cały film to próba pokazania społeczności wiejskiej, gdzie króluje disco-polo (film jest z 1998 roku), zaściankowość i zacofanie. Gdzieś tam Rosjanie przyjeżdżają na handel, ktoś tam chce się wyrwać w wielki świat, ten i tamten kurczowo trzymają się stołków. Fabuła filmu jest mało skomplikowana, aktorzy wielkiego kunsztu nie prezentują (zwłaszcza ten odtwarzająy rolę proboszcza - jak kawał drewna). Zaletą filmu jest wiejski klimat i dialogi mogące kojarzyć się z trylogią o Kargulu i Pawlaku. Kilka razy się uśmiechnąłem ale raczej nie obejrzę tego filmu drugi raz.
 
"Karmel"
k
Wybraliśmy się do kina w Łodzi. I mnie rąbnął w czoło "Karmel" po prostu. Niezwykle wzruszający obraz o kobietach z Libanu. Każda z nich ma swoje mniej lub bardziej poważne problemy, o których opowiedziano w przejmujący sposób. Jestem pod wielkim wrażeniem tego filmu, który nie próbuje zamaskować rzeczywistości cukierkową stylizacją. Nie, tu wszystko jest bardzo prawdziwe. Widz czuje skwar lejący się z libańskiego nieba, zapach kosmetyków i karmelu, słyszy pobrzękiwanie bransoletek. Męski odbiorca poznaje świat kobiet od kuchni, gdzie obserwuje to co na codzień jest przed nim ukrywane za drzwiami łazienek, toalet, salonów piękności. Poznaje kobiece rytuały, o których istnieniu może nie mieć większego pojęcia. No i przepiękne sceny! Polecam gorąco!
wtorek, 01 stycznia 2008
3 filmy - odcinek 1

Nie znam się specjalnie na filmach. Nie jestem na bieżąco, nie chadzam zbyt często do kina i nie interesuję się jakoś bardzo. Od czasu do czasu coś oglądam, raz mi się podoba innym razem nie.

Co jakiś czas będę opisywał 3 filmy, które zdarzyło mi się obejrzeć niedawno i które raczej mi się podobały.

 

"Powrót do Garden State"

 

z

 

ten pan to Zach Braff - reżyser, scenarzysta i odtwórca głównej roli. Być może niektórzy znają go z serialu "Scrubs" (według rodzimych tłumaczy "Hoży Doktorzy" haha). Braff "się wziął" i zrobił ciekawy film w jakiś sposób przedstawiający amerykańską spoleczność. Główny bohater wraca do swojego rodzinnego New Jersey na pogrzeb matki i obserwuje swoich rówieśników, którym różnie się życie potoczyło. w trakcie pełnuch refklesji rozmów, można zaobserwować jak niestety ograniczeni są Amerykanie, nie wiem czy była to inwencja Braffa czy pokazał to nieświadomie, ale to dość smutne. Mimo wszystko jednak film jest dość przyjemny z fajnie grającymi aktorami i przyjemną muzyką. Polecam.

"Hitch: Najlepszy doradca przeciętnego faceta"

 

h

 

Ale się na nią rzucili! No a Hitch (grany przez Willa Smitha) uczy panów jak z wdziękiem adorować kobiety, tak by im się to podobało i by przede wszystkim było skuteczne. I jak to w takich filmidłach bywa, sam Hitch jest samotny, bo miał przykre doświadczenia i gdy pojawia się ta jedna jedyna to już mu tak wszystko pięknie nie wychodzi. Prewidywalna historia, ale szczerze się z Anią uśmialiśmy i o to chyba w takich "romantycznych komediach" chodzi, prawda?

"Marzyciel"

m

"Marzyciel" opowiada o Jamesie Barrie, dramaturgu, który zasłynął głównie "Piotrusiem Panem". Johnny Depp wciela się w rolę pisarza, który przyjaźniąc się z kilkoma chłopcami znajduje inspierację do stworzenia swego dzieła. Film jest piękny, wzruszający i pełen emocji. Dodatkowo nastrój potęguje spokojna muzyka. W roli drugoplanowej błysnął Dustin Hoffman (i chyba każdy twóra chciałby takiego mecenasa, lekko sceptycznego ale jednak konsekwentnego w stawianiu i inwestowaniu w swojego podopiecznego). Polecam!

Zakładki:
Blogi
Fotoblogi
Galerie i inne miejsca z kulturą
Komiksy i nie tylko na facebooku
Komiksy internetowe
Link do wszystkiego (prawie) komiksowego PL
POLISH'D SILENCE
Serwisy/magazyny
Strony www
Wydawnictwa komiksowe
Tagi