komiks, książki, książki dla dzieci, muzyka i inne rzeczy
środa, 28 października 2009
Hmm no dziwne, dziwne - czyli króciutko o...

Ten blog ma jako główny temat komiksy, ale coś ostatnio mało tych komiksów czytam więc jakoś nie bardzo mam o czym pisać. Już nie mówiąc o tym, że wciąż nie mam netu w domu...

Tak czy inaczej na szybko o ostatnio łykniętych rzeczach.

Książki najsampierw:

"Fale tłumią wiatr" braci Strugackich. No co tu dużo gadać - wypasik. Maksym Kammerer i jego podwładni wciąż dybią na Wędrowców. Tojwo Głumow dwoi się i troi żeby tych tajemniczych kosmitów namierzyć i wpada na pewien trop, tylko że te doprowadza go zupełnie gdzie indziej niż myślał. Super sprawa, dodatkowo ciekawa konstrukcja książki, gdzie wszystko oparte jest na raportach, wspomnieniach i stenogramach rozmów.

"Żmija" Andrzeja Sapkowskieo. A tu raczej rozczarowanie, zaczyna się jako niezły akcyjniak wojenny, aż do momentu wpełźnięcia na scenę tytuowego gada. Wtedy nad moją głową pojawił się dymek z napisem "WTF??". Kompletnie to do mnie nie przemówiło. Niby napisane nieźle, niby są celne onelinery, ale całościowy obraz książki jakiś taki bardzo przeciętny. A spodziewałem się niewiadomo czego.

"Zewsząd bardzo daleko" Ursuli K. Le Guin. Sympatyczna mikropowieść opowiadająca o dorastającym chłopaku, który jest mocno zagubiony i kompletnie niezdecydowany odnośnie swojego dalszego życia. Sympatyczne, bez ochów i achów.

Komiksy:

"Stój" Jasona. Ten komiks wymiata, niezwykle sugestywny, pozornie o bardzo spokojnej narracji, która jednak niesie ze sobą gigantyczny ładunek emocji. Trzepnęło mną dość mocno. Najlepszy Jason jakiego dotąd czytałem.

"Ostra biel" Grzegorza Janusza i Jacka Frąsia. Tegoroczne emefkowe Grand Prix. Niezłe, aczkolwiek podczas iks lat trwania festiwalu zdarzało się wiele lepszych prac wiszących na konkursowych wystawach. I gdy myślę o tych najlepszych ever to jakoś mi tam "Ostra biel" nie pasuje za bardzo. Pretensjonalne nieco.

"Piwo i knedliczki" Macieja Pałki. W komiksie pada pytanie: "... ale czy to jest historia?", moim zdaniem nie bardzo. Raczej prościutki zlepek banałów i stereotypów, z którego wyciąga się do bólu przewidywalne wnioski. Wiadomo, że statystyczny Polak gówno wie o południowych sąsiadach (i na odwrót), pytanie jednak czy trzeba o tym robić komiks, dodatkowo poprzedzony wstępem o tym, że autor nie ma pomysłu? Identyczne komiksy Maciej mógłby stworzyć o Słowakach, Litwinach czy Ukraińcach, zmieniły by się jedynie rekwizyty, tylko czy o to chodzi? Uważam, że nie wyszło to zbyt dobrze ani ciekawie. Na szczęście komiks pokazuje rolę jaką w dzisiejszej komunikacji odgrywają mikroblogi! Czym się ta rola różni od roli telefonów, "makro"blogów, for i skrzynek mejlowych?

 

Aha - dla mieszkańców Śląska: są jeszcze bilety na koncert Diany Krall.

13:08, edgar82 , inne
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 25 października 2009
Najlepszy cykl fantasy ever?

1

Eee... chyba nie. Co nie zmienia faktu, że obok 'Wiedźmina' to zdecydowanie mój ulubiony cykl w klimacie magii i miecza. Towarzyszy mi on już ładnych kilka lat, podczas których odbyłem iks kolejnych czytań. Z biegiem czasu coraz bardziej krytycznych - ale tak czy inaczej, "Pamięć, Smutek i Cierń" Tada Williamsa ma swoje specjalne miejsce w moim czytelniczym sercu.

poniedziałek, 19 października 2009
Wypas książka!

Właśnie, miałem to podlinkować. Kupujcie w ciemno bo rewelacyjne ilustracje tam są. A i cena bardzo atrakcyjna. Serio, bierzcie póki jest, na pewno nie będziecie zawiedzeni.

 

Niniejszym chciałbym nadmienić, że nie jestem w żaden sposób związany z wydawnictwem Nasza Księgarnia...

hehe.

 

sobota, 17 października 2009
Kinematograf animowany

I tak na szybko następny wpis.

Ostatnio w Gliwicach reaktywowano jedno kino i potem były tam różne atrakcje. Mniejsze i większe. Dla mnie najciekawszą była prezentacja filmów ze studia Platige Image (to ci od Bagińskiego) a głównym punktem programu była projekcja "Kinematografu" według jednej z historii zawartych w "Rewolucjach" Mateusza Skutnika. Serii komiksowej, której jestem wielkim miłośnikiem. Nie widziałem wcześniej filmowej adaptacji, ale słyszałem/czytałem tu i ówdzie, że nie jest zbyt udana. Dodatkowo organizatorzy przewidzieli inne atrakcje - czyli prezentacje etapów powstawania animacji, projekcje innych filmów i prelekcję pana ze wspomnianego studia. Więc się wybraliśmy a tu tak trochę dziwnie było.

Po kolei jednak. "Kinematograf" według Platige Image - eee ale chyba panowie (i panie?) od animacji nie do końca zrozumieli sens komiksu. A przynajmniej nie przełożyli na język filmu najważniejszego (przynajmniej wg. mnie) elementu czyli upływu czasu. No i graficznie to mnie się to nie podoba. To znaczy ładne te modele, ładne renderki, ładnie to wszystko i płynnie zanimowane. Tylko nijak mi nie pasowało do treści nowelki. Straszny z tego cukiereczek wyszedł.

Potem wkroczył pan z prelekcją i ja nie wiem, może jestem uprzedzony, albo jestem geekiem, ale moim zdaniem palnął sporo głupot. Z jego ust padły następujące słowa (cyt. z pamięci) "Jak państwo widzą, rysunki w tym komiksie mało atrakcyjne, po prostu brzydkie", co zgromadzona publiczność podsumowała niemrawym "ha, ha". A mnie krew zalała. Dobrze, że siedziałem w ostatnim rzędzie, bo jakbym siedział w pierwszym to bym tego pana chyba udusił. Ja rozumiem, że być może oryginalny design postaci był ciężki do zanimowania w technice 3D. Rozumiem, że się panu(om) z Platige Image rysunki Skutnika mogą niepodobać. Ale do ciężkiej cholery! Rzucać takimi tekstami do publiczności, która (jak sądzę) w przeważającej większości "Rewolucji" w rękach nie miała; i nie mogła porównać świetnego oryginału z mało udaną adaptacją? Przecież to nieeleganckie i po prostu niegrzeczne! Nie ukrywam, że się wściekłem. Zwłaszcza, że cukiereczek z Platige Image stracił klimat i siłę wyrazu, która była zawarta u Skutnika. Co za buta!

No a potem pitu pitu i inne filmiki mniej lub bardziej ciekawe.

Generalnie jestem tym wszystkim zniesmaczony raczej.

W każdym razie polecam przeczytać "Rewolucje", bo to kawał świetnego komiksu. A "Kinematograf" animowany lepiej sobie odpuścić.

13:14, edgar82 , inne
Link Komentarze (2) »
Debiut czy nie debiut?

Nie czaję, czytam dziś reckę "Demonicznego detektywa" na Alei a tam jak byk stoi (i kojarzę że nie tylko tam takie info padło), że to albumowy debiut autorów. No Lebiody być może, ale Wykurza chyba nie bardzo. Bo przecież był taki tytuł jak "Strzały pod Arsenałem" (nota bene recenzowany na Alei). Więc łot de fak?

Chyba, że to taka ciekawa strategia marketingowa a ja gupi nie zajarzyłem.

A sam "Demoniczny detektyw" bardzo sympatyczny. Lekki, sprawnie wykonany, nieźle się czytający, bardzo "łódzki" w swoim klimacie. Fajna sprawa. I niedroga (huhu). Także debiut czy nie debiut warto nabyć i przeczytać.

Poniekąd pomalutku reaktywuję blogaska.

 

Zakładki:
Blogi
Fotoblogi
Galerie i inne miejsca z kulturą
Komiksy i nie tylko na facebooku
Komiksy internetowe
Link do wszystkiego (prawie) komiksowego PL
POLISH'D SILENCE
Serwisy/magazyny
Strony www
Wydawnictwa komiksowe
Tagi