komiks, książki, książki dla dzieci, muzyka i inne rzeczy
sobota, 30 lipca 2011
Trollololo jest fajne... NOT!

Userowi trollowi dziękujemy za rozrywkę ale mam już tego dość. Nie dało się porozumieć.

Gość sobie ubzdurał, że jego komentarze mają ogromne znaczenie dla sytuacji komiksu w Polsce, co jest oczywiście piramidalną bzdurą. Bełkot tego pana sprowadzał się do tego, że on ma swoje zdanie a my (środowisko) jesteśmy bandą, z której działań (robienie i wydawanie komiksów, organizowanie wystaw i konwentów) nie ma żadnego pożytku i dodatkowo zamykamy usta takim ostatnim sprawiedliwym skautom. Oczywiście w jego bajdurzeniu nie było żadnych konkretów, logicznych wniosków na temat komiksu i jego sytuacji w PL, które miałyby przełożenie na rzeczywistość, tylko chore oburzenie nie wiadomo po co i przeciwko komu. 

 

Ubrdał sobie dodatkowo, że dzięki swoim komentom będzie nieśmiertelny, że sobie nimi pomnik ze spiżu buduje.

Terefere.

2 minuty i te kwiatki odeszły w niebyt.

Nie wracaj tu trollu, nie masz po co. Wszystkie twoje komenty będę moderować.

I nie wypisuj maili do ludzi związanych z komiksem jaki to jesteś pokrzywdzony. Nikogo to nie interesuje i ląduje od razu w koszu.

Do widzenia. Wsiadaj na statek matkę i wracaj na księżyc.

 

 

______________

zostawiłem Komenty nie związane z trollem.

wtorek, 26 lipca 2011
Bękarty, kultura i pieniądze czyli radosne pierdololo

pryt

Czytając różne teksty jakie się ostatnio ukazują tu i ówdzie, patrząc na to co i dlaczego jest dotowane i gdzie w tym wszystkim są nasze komiksiki trudno nie odnieść wrażenia, że jesteśmy głęboko w dupie. Trzeba się jakoś z tej dupy wydostać moi mili albo udawać, że to nie dupa tylko ładnie pachnące miejsce pełne szczęścia, pieniędzy i samospełnienia.

Starania bękartów i PSK o "udział" komiksu w Europejskim Kongresie Kultury spełzły na niczym. Niespecjalnie można za to obwiniać organizatorów akcji czy stowarzyszenie a raczej takie a nie inne postrzeganie tej dziedziny (komiksu) przez przedstawicieli innych dziedzin i decedentów kongresu.

W ich oczach twórcy komiksów to banda infantylnych frajerów.

Niestety.

To banda kolegów i koleżanek, którzy zajmują się czymś niepoważnym, dla dzieci, czymś co nie ma żadnych wartości artystycznych, estetycznych czy ideowych. Popkulturowa papka dla ćwierćinteligentów. Do tego nie ma w niej pieniędzy więc nie trzeba się z tym chadziajstwem liczyć. Można sie z tym tałatajstwem spotkać pokiwać głowami jak bredzą, że te komiksy takie fajne, po czym i tak olać.

To banda samozwańczych 'twórców", którzy przecież z twórczością artystyczną nie mają nic wspólnego. Ale bezczelnie pchają się na salony! Z jakimiś Kajtkami, Tytusami, Żbikami chcą wejść między tych, którzy zajmują się sztuką wysoką. Teatrem! Poezją! Malarstwem! Kinem! Plakatem! Designem! Prozą! Kinem! My artyści obcujemy z absolutem a wy nam tu jakieś dymki, majtki na spodniach i wziuuut!

Twórcy komiksów to banda frajerów, którymi można pomiatać, którym proponuje się pracę pro publico bono. Panowie, damy wam mazaczki i karteczki to zorganizujecie warsztaty. Kasy wam żadnej nie damy, bo przecież trzeba zapewnić hotel, winko i panienki młodym poetom co to dostali stypendium i wydali debiutanckie tomiki w setce egzemplarzy. Oni są przecież niezrozumiani - cierpią na ołtarzu kultury niczym Norwid. A wy? Chcecie coś tego z tymi komiksami to se zorganizujcie. A najlepiej tak z boczku, wicie, rozumicie. Tam za winklem albo w piwnicy żeby was czasem nikt nie zauważył i z nami nie powiązał. Żeby ludzi nie gadali jak to u nas kultura na psy schodzi.

Dupa.

Dupa głównie dlatego, że tak naprawdę to nie mamy jak z tym zalewem gówna walczyć. Od iks lat grono fascynatów na takie i owakie sposoby próbuje przebijać się do mógów ludzi, wciskać im pozytywny obraz komiksu robiąc wystawy, imprezy, wydając dobre i lepsze albumy.

I dupa.

Filmowcy, poeci, pisarze (z całym szacunkiem) tak samo domorośli jak twórcy komiksu mają różne opcje uzyskiwania stypendiów, dotacji, grantów. Tu im posmaruje PISF, tu jakieś miasto coś da, tu ministerstwo, tu fundacja. I nikt się temu nie dziwi, nikogo to nie boli. Komiksiarze mogą liczyć na grant jak zrobią komiks, z którego wynika, że Pcim Dolny to właściwie miasto równie ważne jak Paryż, albo, że jakiś tam partyzant coś tam zrobił co jest przecież SYMBOLEM (a o którym nikt nie słyszał poza lokalnymi znawcami historii).

Czyli dupa.

Nie mamy za plecami takiego czegoś jak PISF. Nikt nie da Gawronkiewiczowi czy Zychowi kasy - panie fajny masz pomysł to masz tu trochę pieniędzy i se pracuj rok nad komiksem, sprzeda się nie sprzeda jeden kij, ważne, że zrobisz komiks, który będzie dobry. Te te te. Ni ma. 

Mamy za to (poza kilkoma wyjątkami) niekończące się akcje w stylu zrób pan nam komiksa żeby tu było hihihi a tam goła babka a się dzięki temu podpromujesz, że hoho! Wiesz jak to będzie zajefajnie w CV wyglądało? Pieniądze? No wie pan, ja tu muszę redaktorowi, korektorowi, sekretarce i sprzątaczce zapłacić. Ale za to pan ma jedyną i niepowtarzalną okazję do chwały!

Albo:

To my wam damy stolik a wy tu zróbcie to i to. No a jak wypali to w przyszłym roku powtórzymy to i się może jakieś pieniądzorki znajdą. A! Mazaczki damy! I karteczki! Ale tych mazaczków to w sumie z pięć będzie. To jakbyście jeszcze jakieś swoje przynieśli, co? Przyniesiecie?

Albo:

Panie! Komiks? Ja tu interes prowadzę!

 

Tak apropo EKK wyobraźmy sobie, że proponują Świetlickiemu i Podsiadle, że im dadzą karteczki i mazaczki co by zrobili dla dzieciaków jakieś warsztaty z pisania poezji. Pro publico bono. Śmiech na sali.

Ciekaw jestem, czy te różne "arcydzieła" lądujące w kinach (na które idzie siedemdziesiąt osób czyli rodziny twórców i parka na randce, której wszystko jedno co na ekranie byleby sie mogli w spokoju całować) bez finansowego wsparcia PISFów, telewizji i kogo tam jeszcze by w ogóle powstawały. Ile by się faktycznie ukazało tomików wierszy, gdyby ich autorzy musieli sami zarobić na druk.

Wniosek z tego taki, że mimo, że jesteśmy w dupie moi mili to z nas banda twardzieli i twardzielek. Nikt nam nie pomaga. Jakoś se jednak dajemy radę. I robimy swoje.

Aczkolwiek byłoby miło, gdyby powstała jakaś organizacja, która pozyskiwała by fundusze dla komiksiarzy, którzy przedstawiali by projekty i na najciekawsze otrzymywali pieniądze.

Jedno stypendium gildii (bardzo zacne zresztą) wiosny nie czyni.

Może tym powinno się zająć PSK?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

:D  - na wszelki wypadek.

 

niedziela, 10 lipca 2011
Niemiecki Hip-Hop cz.2 - Hamburg a)

Okej, dziś druga część wspominkowego cyklu o niemieckim Hip-Hopie i jednocześnie podpunkt "a" o kapelach z Hamburga. No właśnie poprzednio jakoś tak padło na Stuttgart, a że zapowiedziałem rychłe przejście do Hamburga, to zamierzam dotrzymać słowa. W Hamburgu działała sobie wytwórnia Eimsbush, której założycielem był Jan Delay aka Eisfeldt - czyli 1/3 zespołu Absolute Beginner. W ogóle w Hamburgu działał naprawdę mocny kolektyw o nazwie Mongo Clikke. W jgo skład wchodziło wiele kapel i solistów i w pewnym momencie to oni trzęśli niemiecką sceną. Można chyba powiedzieć, że podstawą Mongo Clikke były grupy Absolute Beginner, Funf Sterne Deluxe, Doppelkopf, Dynamite Deluxe (z niej wyszedł i gwiazdą został Samy Deluxe), Einz Zwo. Orbitowali m.in. Ferris MC czy D-Flame. Pozytywny klimat, przymrużenie oka, ciekawe klipy - to charakteryzowało członków kolektywu.

Eimsbush

No dobra, "prezentuję" zespoły.

Mój zdecydowanie ulubiony niemiecki zespół Hip-Hopowy to Absolute Beginner właśnie. Trzy osoby - wspominany wyżej Eisfeldt o charakterystycznym nosowym głosie, ciemnoskóry Denyo (koleżanki twierdziły, że bardzo przystojny) oraz DJ Mad. Kilka albumów - najlepiej znam "Bambule" - rewelacyjny pełen pozytywnej energi, świetnej muzyki i wpadających w ucho kawałków.

No dobra czas na klipy.

"Hammerhart"


Absolute Beginner - Hammerhart przez Pierrot68

"Fuchse" (tu razem z Samym Deluxe)



"Liebes Lied"



Potem Eisfeldt zaczął robić jakieś swoje rzeczy - dość wesołe zresztą.



Jak już wywołałem Samego Deluxe to może co nieco o nim. Najpierw był filarem grupy Dynamite Deluxe, potem zaczął pracować solo. Kupę fajnych rzeczy zrobił. Niektóre mam w odsłuchiwaczu do teraz (w sumie oprócz niego tylko kilka niemieckich kapel Hip-Hopowych słucham nadal).

"Ladies & Gentleman"



i solo:

"Weck mich auf"


Samy deluxe - weck mich auf przez safira

Potem skumał się z Afrobem (MC kręcążcy się przy Kolchose) i zrobili razem projek ASD. Tam powstał ten absolutnie cudowny kawałek:

"Hey Du"


ASD~~Hey du



Tymczasem w Hamburgu działało kilka innych ciekawych kapel zrzeszonych w Mongo Clikke. Jedną z nich jest grupa Funf Sterne Deluxe. W jej skład wchdziło 2 MC - czyli Der Tobi, Das Bo, DJ Coolman i człowiek od fotografii, grafiki, klipów, który czasem też rapował czyli Marcnesium.

"Dein Herz Schlagt schneller" (tu kliknijcie link, nie da się tego embedować a to najlepsza wersja tej piosenki z fajną zmianą pod koniec)

A Der Tobi i Das Bo sobie jeszcze robili rzeczy razem i w sumie dośc mocno na jaja.

"Is mir egal"



Może na dziś tyle, ale nastepnym razem wciąż Hamburg!

poniedziałek, 04 lipca 2011
Komiks wychodzi do mas...

Dupa

Cyknięte dziś w moim ulubionym warzywniaku...

niedziela, 03 lipca 2011
Bardzo ładna animacja!



Pisałem już kiedyś o Lois van Baarle - artystce z Utrechtu. Powyższa animacja-super! tak jak i inne prace Holenderki. Przejrzyjcie dokładnie stronkę. Warto!

Zakładki:
Blogi
Fotoblogi
Galerie i inne miejsca z kulturą
Komiksy i nie tylko na facebooku
Komiksy internetowe
Link do wszystkiego (prawie) komiksowego PL
POLISH'D SILENCE
Serwisy/magazyny
Strony www
Wydawnictwa komiksowe
Tagi