komiks, książki, książki dla dzieci, muzyka i inne rzeczy
piątek, 25 lipca 2008
Straszna mizeria

p

Na ulicy Pomidorowej, trzeba jeść tę zupę cały czas. Najwyraźniej spożywanie tego dania w nadmiarze powoduje jakieś zmiany w ludzkim mózgu. I delikwent, któremu się poprzestawiało, łapie za siekierę/nóż/młotek i rąbie co popadnie - byleby tylko było żywe i krwawiło. I generalnie o nic innego nie chodzi w "Pomidorowej" Łukasza Borowieckiego i Nikodema Cabały. Flaki latają, krew sika, a ten komiks mnie odpycha, że sobie tak zarymuję. Serio, "Pomidorowa" to straszna mizeria.

środa, 23 lipca 2008
Różne różności

Odświeżyłem trochę dział linków. Dodałem odnośniki do kilku blogów m.in. do rewelacyjnie rysującego Mateusza Drabika. Kilkajcie!

Esensja zaliczyła premierę nowego layoutu. Podobają mi się te małe ikonki przy tekstach. A na marginesie - wróciłem na stołek szefa działu komiksowego. Po cichu powiem, że razem z innymi działami szykujemy trochę "dobra" związanego z premierą nowego filmu o Batmanie... Jeśli ktoś chciałby współpracować z "moim" działem z boku jest mój adres e-mail - przysyłajcie teksty ale najpierw zapoznajcie się z tymi wyznacznikami

Na moim profilu digartowym można poczytać kilka starszych i nowszych scenariuszy komiksowych, m.in. fragment scenariusza, który przygotowujemy z pewnym świetnym rysownikiem z myślą o zachodnich rynkach. Zresztą to nie jedyny projekt, który na te rynki przygotowuję. Mam cichą nadzieję, że coś z tego wyjdzie.

A tymczasem w "You'll Have That" pojawiła się nowa postać...

Ukazał się także wywiadzik z Norbertem Rybarczykiem - czytać! 

Tyle. Ploty o ekranizacjach komiksów i innych rzeczach możecie poczytać na serwisach, więc ja nie będę tego dublować.

13:00, edgar82 , inne
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 22 lipca 2008
Posklejane z fragmentów

m

Mafia, strzelaniny, narkotyki, seks, polowania na ludzi, przekupni policjanci, ludzie z paranormalnymi uzdolnieniami, istoty z innego świata przejmujące ludzkie ciała, szczypta humoru. Z tych wszystkich elementów zbudowana jest fabuła komiksu "Mrok: Przebudzenie" Roberta Zaręby i Nikodema Cabały, będącego pierwszym albumem w cyklu "Strefa Komiksu". Mimo napakowania tytułu mnóstwem mniej lub bardziej "atrakcyjnych" pomysłów, brakuje tego "czegoś" co przykuwało by czytelnika do lektury.

niedziela, 20 lipca 2008
Moja ulubiona pisarka #2
Odświeżając sobie twórczość Ursuli K. Le Guin zabrałem się ponownie za moim zdaniem najlepszy cykl - a więc tzw. cykl Haiński. No, może nie całościowo (bo nie wszystkie tomy posiadam i czytałem) i nie we właściwym porządku, gdyż wydaje mi się, że miasto złudzeń powinno się czytać na samiutkim końcu. W ostatnim czasie przeczytałem więc "Słowo las znaczy świat", "Świat Rocannona", "Planetę wygnania", kończę "Miasto złudzeń", w kolejce czeka "Lewa ręka ciemności" i "Opowiadanie świata" no i w końcu muszę się przejść do bibliotek/antykwariatów i zapoznać się "Wydziedziczonymi", "Czterema drogami ku przebaczeniu" i "Urodzinami świata". Ale na razie przybliżę to co mam na świeżo...
środa, 16 lipca 2008
Komiksowe kompleksy
Na forum gildii rozgorzała dyskusja na temat tego, czy właściwszą nazwą dla historyjek obrazkowych powinien być termin powieść graficzna (lub też nowela graficzna) czy stary, powszechnie używany komiks. Jak to zwykle bywa w przypadku jałowych dyskusji zdania są podzielone, jedni czepiają się ze wszystkich sił powieści graficznej marząc o nobilitacji komiksu i jego zaistnieniu w świadomości niekomiksowych odbiorców jako czegoś wartościowego itd. Inni zaś twierdzą, że jest to całkowicie pozbawione sensu. Tylko właściwie po co na nowo nazywać już nazwane?
 
Co to jest powieść graficzna? jakie są jej wyznaczniki i cechy konstytutywne? Że ma być długa? Że ma ją wyróżniać poważny temat? Czy wysoka jakość rysunków? Te wszystkie postulaty są bardzo płynne. Jeśli zejdziemy do płaszczyzny czysto technicznej bezpośrednio wynikającej z nazwy, w myśl której powieść graficzna miałaby być połączeniem tekstu i obrazu (Krzysztof Skrzypczyk w jednym ze swoich artykułów postulował stworzenie nazwy słowobraz) to jeszcze bardziej się to rozmywa, bo na upartego można tu wcisnąć wszelkie książki dla dzieci, gdzie główną rolę narracyjną pełnią ilustracje, wzbogacone o wątłą ilość tekstu, a chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie nazwie tego komiksem sensu stricte.
 
Miłośnicy terminu powieść graficzna przywołują negatywne konotacje słowa komiks, powołując się na historyczny źródłosłów i rzekomą implikację komizmu. Ale czy faktycznie współcześni odbiorcy kultury zwracają uwagę na takie rzeczy? Szczerze wątpię.
 
Myślę, że podstawowym problemem, który powoduje tego typu dyskusje jest kompleks komiksu. Wiadomo jak historyjki obrazkowe są postrzegane w naszym kraju (i nie tylko w naszym). Nie sądzę, żeby tych wszystkich ludzi, którzy z niechęcią patrzą na komiksy udało się przekonać do uznania ich jako pełnowartościowej odnogi sztuki zmieniając nazwę. "Patrzcie to nie są komiksy tylko powieści graficzne" "A to bardzo ciekawe... wygląda zupełnie jak komiks". Jeśli miłośnicy komiksów wstydzą się własnego hobby to już chyba nic temu hobby nie pomoże.
Pozwolę sobie zacytować fragment tekstu z "Motywu Drogi":
 
"Jechałem sobie dzisiaj autobusem i postanowiłem coś przeczytać. W plecaku miałem "5 to liczba doskonała" Igorta, "Dziennik" Palahniuka i "Paproszki" Świdzińskiego. Po krótkim namyśle sięgnąłem po “Dziennik”. Dlaczego? “5″ ma za duży format jak na autobus, a “Paproszki” wstydziłbym się czytać w środkach publicznego transportu. No, może nie “wstydziłbym”, ale staram się tworzyć pozytywny obraz komiksu w Polsce, a gdyby przy lekturze “Paproszków” ktoś mi spojrzał przez ramię to pomyślałby “głupie komiksy, bazgroły, crap”. Bo rysunki słabe, a wyrwane z kontekstu, spojrznięte przez ramię, żarciki spowodowałyby prostą myśl w głowie współpasażera - “aha, głupi komiks”. Z tego samego powodu nie czytałbym “Wilqa” w autobusie, mimo, że “Wilqa” lubię - ale wyjęte z kontekstu wulgaryzmy w przypadkowym, statystycznym podglądaczu, niezaznajomionym z tematem wywołałyby pierwszowrażeniową, niesprawiedliwą opinię, której ów pasażer by nie zmienił, bo nie sięgnąłby po ten komiks. Oczywiście byliby też tacy, którzy sięgnęliby - bramki są dwie, każdy kij ma dwa końce, na dwoje babka wróżyła, ale piłka jest jedna - jak mawiał trener Piechniczek. Dlatego dość z tym przydługim wstępem o autobusach, zajmijmy się kopaniem piłki - “Paproszków, czyli małych piszczących ludzików”." Wytłuszczenia moje.
 
I tu dochodzimy do sedna. Autor tekstu Łukaszb, wstydzi się czytać komiksy w środkach publicznego transportu. Podejrzewam, że nie on jeden. Obawia się tego co pomyślą sobie całkowicie przypadkowi ludzie o tych "słabo narysowanych, żartobliwych" komiksach i w konsekwencji o ich czytelniku. Smutne.
 
Co ciekawe nie spotkałem się z przypadkami, gdzie ludzie wstydziliby się czytać w autobusach, pociągach i tramwajach literaturę niskiego lotu, czy prasę brukową.
 
Uważam, że nie ma sensu na upartego wciskać ludziom komiksu pod inną nazwą. Uważam też, że czytelnicy komiksu nie powinni się wstydzić swojego hobby. Zamiast marnować czas i energię na zbędne działania, lepiej skupić się na promowaniu i nobilitowaniu komiksu takim jakim on rzeczywiście jest, a więc jako gatunku obszernego, pełnego zarówno dzieł wybitnych jak i kiepskich (tak samo jak ma to miejsce w literaturze czy filmie), w którym każdy może znaleźć coś dla siebie. Kto będzie chciał ten po komiksy sięgnie, nie ma potrzeby tworzenia sztucznych kategorii wartościujących, zwłaszcza, że w obrębie tych rzekomo świetnych powieści graficznych tak samo jak w obrębie całościowo rozumianego komiksu zdarzają się bardzo słabe pozycje.
11:39, edgar82 , inne
Link Komentarze (14) »
wtorek, 15 lipca 2008
Superbohaterskie łubudubu dla dzieci
m
Wydawnictwo Egmont będące tytanem rynku książki dla dzieci wciąż poszukuje jak zainteresować milusińskich komiksem w taki sposób, by kontynuowali oni swoją przygodę z historyjkami obrazkowymi gdy nieco podrosną. Jak na razie czytelnicy "Kaczora Donalda" oraz "Witch" wydają się nie interesować innymi komiksami, być może zmieni to linia komiksów dla dzieci, gdzie pierwsze skrzypce grają ugrzecznieni superbohaterowie. Na rynku pojawiły się więc tomiki z przygodami Spidermana, Ironmana i Młodych Tytanów. I to właśnie z tymi ostatnimi postanowiłem się zapoznać.
niedziela, 13 lipca 2008
Kwaziu nadchodzi

Przez ostatnich kilka dni byłem w Łodzi, więc częstotliwość wpisów nieco spadła... a tymczasem trochę się wydarzyło. Najpierw o najważniejszej (komiksowo) dla mnie sprawie. W następnych notkach napiszę trochę o kolejnych wchłoniętych przeze mnie komiksach/książkach/filmach.

Jak wiecie (lub nie) na łódzki Międzynarodowy Festiwal Komiksu 2008 przygotowujemy zeszyt z przygodami sympatycznego wampira Kwazia. Na 32 stronach, będzie mozna przeczytać przygody całej masy krwiożerczych monstrów. Prace nad komiksem mają się już ku końcowi. Piotr Nowacki zakończył rysowanie, Kuba Grabowski kończy kolorowanie. Potem już tylko finałowa obróbka i cały materiał leci do naszego wydawcy czyli Dolnej Półki. A wtedy już tylko chwała, pieniądze, żeńskie fankluby, wille na Majorce...

I tak dalej hehehe.

A tymczasem jeszcze jedna plansza na zachęte.

Zainteresowani?

 

k
wtorek, 08 lipca 2008
Raczej nie warto.

Wydawnictwo Ladida Books wydało kolejny album w serii noweli graficznych, którą rozpoczęła publikacja świetnego „Pragnienia” Nicolasa Mahlera. Drugim komiksem jest wydany niedawno (w czerwcu) „Józek” urodzonego w Kanadzie a zamieszkałego w Szwajcarii Nicolasa Robela, który niestety nie jest pozycją tak udaną jak „Pragnienie”. Powiedziałbym raczej, że o ile do strony graficznej nie mam większych zastrzeżeń o tyle warstwa fabularna jest nieprzemyślana i pełna chaosu.

j

wtorek, 01 lipca 2008
Moja ulubiona pisarka #1
Przyznaję się bez bicia, że nie jestem wielkim ekspertem od literatury fantastycznej, choć staram się nadrabiać braki i czytać to i owo. Jednak moją ulubioną pisarką (i pisarzem w ogóle) jest Ursula K. Le Guin specjalizująca się głównie w takiej literaturze. Gdyby ktoś na początku podstawówki zapytał mnie, kto jest moim ulubionym pisarzem, bez wahania odpowiedziałbym, że Jack London do spółki z Markiem Twainem. W połowie podstawówki postawiłbym na Tada Williamsa i J.R.R. Tolkiena. W liceum już byłem zakochany w twórczości pani Le Guin (choć na niektóre pozycje w jej dorobku kręcę nosem). I mimo póżniejszych fascynacji innymi autorami (bracia Strugaccy, George R. R. Martin, Philip K. Dick czy Andrzej Sapkowski) wciąż bez zastanowienia na pytanie o najukochańszego autora odpowiem Ursula K. Le Guin. Dlatego więc postaram się omówić znane mi książki tej autorki a zacznę od chyba najbardziej znanego cyklu - "Ziemiomorza".
l
Zakładki:
Blogi
Fotoblogi
Galerie i inne miejsca z kulturą
Komiksy i nie tylko na facebooku
Komiksy internetowe
Link do wszystkiego (prawie) komiksowego PL
POLISH'D SILENCE
Serwisy/magazyny
Strony www
Wydawnictwa komiksowe
Tagi