komiks, książki, książki dla dzieci, muzyka i inne rzeczy
czwartek, 27 czerwca 2013
DIY - "Kamień przeznaczenia" Tomy 2-3 - Kleszcz - Akcja "Piszmy o polskich komiksach" #7

Tak jak pierwszy tom "Kamienia przeznaczenia" Tomasza Kleszcza mnie zainteresował tak dwa następne tomy już nie są tak wciągające. Niestety.

Od razu zaznaczam, że moje opinie są czysto subiektywne, wynikają z moich upodobań i jakiejś tam wizji komiksu i sposobu opowiadania jaki preferuję. Dlatego proszę o dystans do tych wpisów, bo choć czasem będą surowe, to nie mam na celu nikogo obrażać.

Kamień Przeznaczenia T.2 - scenariusz i rysunki Tomasz Kleszcz

Darzę ogromnym szacunkiem Tomasza Kleszcza. To autor, który nie ogląda się na nic i nikogo tylko zapieprza nad swoimi komiksami. Jednocześnie czytając jego wypowiedzi, trudno nie czuć do gościa sympatii, wszak to facet skromny, pełen pokory i świadomy niedoskonałości swojego warsztatu. Facet, który ma w sobie nieskończone pokłady pasji. Kleszcz nie narzeka na wszystko (no dobra, zdarza mu się wylewanie gorzkich żali) jak niektórzy krzykacze co zrobili dwie plansze i domagają się pokłonów, tylko siedzi i robi. Szlifuje, poprawia, pracuje.

Tylko, że jakoś wielkiego progresu nie widać. Kleszcz jest dobry w tym co mu zawsze najlepiej wychodziło - w dynamicznych scenach (zwłaszcza samochodowych pościgów), nieźle wychodzi mu architektura, tła. Warto docenić dbałość o szczegóły dekoracji. Ale wizerunki postaci - czyli to co najważniejsze wciąż nie są zbyt udane. Zdarzają się co prawda wyjątki*, kadry perełki, ale generalnie to bohaterowie rysownikowi nie wychodzą. Mężczyźni, zwłaszcza ci przypakowani, cierpią na "syndrom goryla" czyli przerost przedramion i dłoni, tu i tam zachwiane są proporcje, często ludzie przedstawiani są w dziwacznych pozach, które tylko podkreślają  braki warsztatowe. 

Tak jak wcześniej przymykałem na to oko dając kredyt zaufania Kleszczowi jako rysownikowi na poczet fabuły, tak tym razem już tego nie będę robić. Historia odjeżdża w jakąś dziwną stronę, która mnie ani trochę nie rajcuje, narracja jest coraz mniej ciekawie poprowadzona - rympucympu od bijatyki do pościgu. Dialogi chrzęszczą - być może wyjściem byłoby podsunięcie ich do wygładzenia jakiemuś doświadczonemu scenarzyście?

Kamień Przeznaczenia T.3 - scenariusz i rysunki Tomasz Kleszcz

Generalnie wielki szacunek za ambitne pociągnięcie dużego projektu. Na pewno autor się przy okazji jego realizacji sporo nauczył. Myślę jednak, że Kleszczowi najlepiej zrobiłaby współpraca z drobiazgowym i czepialskim scenarzystą lub tandemem scenarzysta-redaktor, którzy po prostu wnikliwie będą z rysownikiem analizować kolejne narysowane strony. Nie na zasadzie "ale fajnie narysowałeś moją historię" ale "ten kadr ok, tamten do poprawy dlatego i dlatego. Dasz radę! Możesz wycisnąć z tego więcej!".

Bo takie mam ogólne wrażenie. Kleszcz mógł z tego wycisnąć (dużo) więcej.

______________________

* ale i dziwne kadry, zupełnie nie w stylu autora a w stylu np. Franka Millera czy Johna Romity Jr. - tom 2 strona 39 - mały kadr ze zbliżeniem profilu - bardzo delikatna szkicowa kreska, nieco inna od tego co na ogół rysuje Kleszcz

niedziela, 23 czerwca 2013
Komiksy a chemia

chemiczne komiksy - Daniel Gizicki, Anna Miśkiewicz

Jakiś czas temu dostałem zlecenie, żeby wykonać komiksy promujące studiowanie na Wydziale Chemicznym Politechniki Łódzkiej. Z zaproponowanych przeze mnie rysowników, zleceniodawcy wybrali Annę Miśkiewicz. Powstało pięć plansz komiksu. Jednoplanszówka i składająca się z czterech plansz historyjka o superbohaterze wykorzystującym chemię do walki ze zbrodnią. Fajne zlecenie, mieliśmy dużo swobody więc się pobawiłem historyjkami (każde zlecenie mogłoby tak przebiegać jak to).

Plansze można zobaczyć tu (jeszcze nie wszystkie ale są sukcesywnie publikowane)

czwartek, 13 czerwca 2013
Ale kadr!

To jeden z moich ulubionych kadrów z powstającego właśnie komiksu "Gilles McCabe"

Gilles McCabe - scen. Daniel Gizicki, rys. Barbara Okrasa

Rysuje oczywiście Basia Okrasa.

sobota, 08 czerwca 2013
Crowdfunding, kickstarter, polakpotrafi, przedsprzedaż, dotacje

Zasada jest prosta, ktoś coś chce zrobić komiksowego (jako że interesują mnie komiksy to 0 tego typu przedsięwzięciach zamierzam pisać*), ale nie ma na to środków. Prosi więc o wsparcie potencjalnych zainteresowanych efektem finalnym. Opcja idealna dla debiutantów. Obywatele pomożecie?

No kurwa niechętnie.

Bo zależy jak to jest przeprowadzane.

Jeśli tak jak w przypadku "Statku namiętności" godai'ego i au, to okej. Chłopaki trzasnęły webkomiks, chcą go wydać na papierze, w kolorze. Spoko, papier i kolor drogi więc robią przedsprzedaż. Płacisz z góry i potem dostajesz album. Jasne i klarowne, bez nachalnego namawiania na wpłacanie kasy. Dwoje autorów, którzy na tym nie zarabiają, ot taki ukłon w stronę fanów i czysta satysfakcja z możliwości zaistnienia komiksu w namacalnej formie.

Można tak jak w przypadku "Projektu Tequila". Zasady jasno określone. Wpłacasz którąś z możliwych kwot i w zamian dostajesz konkretne rzeczy. Autorzy przy okazji też dostaną honorarium więc wszystko w porządku. Ale...

Nie do końca mnie ta cała Tequila przekonuje. Abstrahując już od tego, że niespecjalnie wabią te rysunki, fakt, kto stoi za projektem i jak to wygląda niezbyt mi się podoba. Bo za projektem stoi wydawnictwo, które wydaje magazyn, zatrudnia jakąś tam ekipę, więc teoretycznie ma jakieś środki. Ale ok, mnie to razi, innych nie. Jestem dziwakiem - już dawno się z tym pogodziłem. Polubiłem profil projektu na Facebooku by śledzić jak to będzie wyglądało. I codziennie byłem kilkukrotnie bombardowany tym, że proszą, że mam zamawiać, że niczym nie ryzykuję, że Tequila needs me i do tego rysunki takie o:

Tequila - Grzeszkiewicz, Babis

Wyskakuj z kasy?

Odlajkowałem, nie wyskoczyłem z kasy. Nie lubię jak ktoś mnie tak cały czas atakuje. Tequila zebrała tyle ile chcieli (a nawet więcej), więc najwyraźniej tylko ja jestem jakiś nie tego i mnie taka forma zbierania środków odrzuciła.

Natomiast to co zrobił Sebastian Skrobol wzbudziło u mnie niesmak. Autor bardo utalentowany, strugający fajne komiksy (choć moim zdaniem wszystkie na jedno kopyto) dostał STYPENDIUM Sklepu Gildii na swój album (6 tysięcy złotych). Zaraz po tym otwiera taką oto stronę - sebastianneedsmoney.com.

I wali w łeb, że chce kasę na życie, żeby nie musiał sprzedawać duszy babilonowi trzaskając zlecenia, tylko żeby mógł robić swoje "niekomercyjne" komiksiki. Jak mu wszyscy dadzą przynajmniej dolca to się spełnią jego marzenia

Będziesz taki miły i dasz mi dolca (albo więcej)? Proszę?

BITCH PLEASE!

Sorry ale to jest jakieś życzeniowe myślenie na zasadzie, dajcie mi kasę bo jestem taki fajny. Co to dla was?

No kurwa koleś, chyba Cię pogrzało. Masz komfortową sytuację, dostałeś już kasę (nie są to jakieś kokosy ale też 6 patyków to nie w kij dmuchał) na robienie komiksu, wydawcę też będziesz miał, więc pewnie dostaniesz jeszcze za album honorarium. Stawiasz stronę gdzie walisz łzawymi komunałami o spełnianiu marzeń i złym babilonie. Nie mówisz tak jak inni, co za dotację dotujący dostanie (a o to w tym przecież chodzi). Zero konkretów, tylko jakieś mgliste beblanie Jasia, który by chciał sobie rysować komiksy. Godai i au dali konkret, chcecie komiks na papierze - kupcie w przedsprzedaży. Tequilowcy podobnie - masz cennik, wpłacasz tyle i tyle za to i tamto. 

A tu? Bez jaj.

Sebastian potrzebuje pieniędzy by spełnić swe marzenia.

Ja też potrzebuję i miliony ludzi na świecie podobnie. Więc chodzimy codziennie do roboty. Za zarobione pieniądze próbujemy spełniać jakiś ułamek swoich marzeń.

Zawsze marzyłem, żeby robić komiksy. Robię je więc po godzinach, bo to moje hobby. Tak jak większości twórców w tym kraju. Nie widziałem, żeby którykolwiek z dużo bardziej znanych (więc i pewnie łatwiej by takiemu przyszło zebranie kasy na kickstarterze) komiksiarzy prosił ludzi o pieniądze.

Zawsze marzyłem, żeby kupić sobie niewielką żaglówkę. Taką, żebym mógł sobie pośmigać w weekendy na pobliskim jeziorku. Kiedyś może uda mi się odłożyć i kupić używaną łódkę. W myśl podejścia Sebastiana powinienem postawić stronkę i prosić o dolca (co to dla was?) na spełnienie tego marzenia.

Śmieszne.

Już nie mówiąc o ludziach którzy potrzebują dolca dziennie by spełnić swoje marzenie jakim jest np. ciepły posiłek.

______

Wiem, że jest jakaś afera w Stanach, że aktor Zach Braff, który na sitcomach dorobił się nie małych pieniędzy teraz prosi o kasę na zrobienie nowego filmu. No a przecież nie powinien mieć problemów ze znalezieniem sponsorów, producentów whatever.

Zakładki:
Blogi
Fotoblogi
Galerie i inne miejsca z kulturą
Komiksy i nie tylko na facebooku
Komiksy internetowe
Link do wszystkiego (prawie) komiksowego PL
POLISH'D SILENCE
Serwisy/magazyny
Strony www
Wydawnictwa komiksowe
Tagi