komiks, książki, książki dla dzieci, muzyka i inne rzeczy
sobota, 28 maja 2011
Fotoblogi

Achtung!

Byłem wczoraj na wernisażu super wystawy "Blogspot", która wisi sobie w Gliwicach w Starej Fabryce Drutu na ulicy Dubois 22. Wystawa (kurator - Magda Sokalska) jest fragmentem festiwalu HALO!GEN i można będzie ją jeszcze jakiś czas oglądać. Zaprezentowano tam wybór zdjęć z różnych fotoblogów a ja dziś polecam pierwszy z nich, który bardzo mi się podoba.

A więc STAWIAM NA TOLKA BANANA!

Enjoy!

niedziela, 22 maja 2011
"Kto zabił polski komiks?" spotkanie z Michałem Śledzińskim aka Śledziu

Wczorej w katowickim Rondzie Sztuki odbyło się trzecie z organizowanych przez Marcelego Szpaka spotkań z cyklu "Kto zabił polski komiks?". Po Szymonie Holcmanie i Macieju Pałce gościem był Michał Śledziu Śledziński. Spotkanie zgromadziło jak dotąd największą liczbę słuchaczy, którzy dowiedzieli się jak to było z tworzeniem "Produktu", kogo otaczała mgła, jak będzie z emeryturą Śledzia (której nie będzie), ile potrwa robienie przez autora ekranizacji "Osiedla Swoboda" oraz czemu produktywna ekipa podśmiewała się z chamskich kropeczek w komiksach Marka Turka. A poza tym Śledziu jak zwykle świetnie sprawdził się w roli komiksiarza-gawędziarza. Pokazano również plansze z projektów, nad którymi obecnie pracuje autor.

Okej to teraz tradycyjnie zdjęcia z głupimi podpisami...

Kto zabił polski komiks spotkanie z Michałem Sledzińskim

Przechyły ech przechyły!

Kto zabił polski komiks spotkanie z Michałem Sledzińskim 2

Pochyły ech pochyły!

Kto zabił polski komiks spotkanie z Michałem Sledzińskim 3

Na tym zdjęciu znajdź fana komiksów Śledzia, który przyjechał z Warszawy.

Kto zabił polski komiks spotkanie z Michałem Sledzińskim 4

"Ja temu Turkowi pokaże jak się robi chamskie kropeczki w komiksach!"

Koniec głupich podpisów.

Pod koniec czerwca ma się odbyć kolejne spotkanie. Kto będzie gościem? Niespodzianka. Na me pytanie "Frank Miller?" Marceli tylko się zagadkowo uśmiechnął...

środa, 18 maja 2011
pitu pitu ble ble ble

Czyli porcja bzdetek, plotek i pierdółek.

  • Dużo dobrego na FKW powiedział Śledziu o swoich projektach. Szczególnie ciekawie zapowiada się projekt "Czerwony pingwin musi umrzeć". Kilkanaście plansz, które autor pokazał podczas spotkania w PKiN zrobiło na mnie duże wrażenie, więc czekam na ten komiks z niecierpliwością. Zapowiada się zaiste przednia zabawa. Ponadto można było zobaczyć plansze z zapowiadanego od jakiegoś czasu (strzelam - z 8 lat?) "Parisha". Pamiętam pokazywane niegdyś na digarcie "krwawe" strony i chyba mi się bardziej podobały. Co nie zmienia faktu, że te nowe - full profeska. Śledziu zdradził też, że przy "Parishu" potrafi siedzieć po 2 dni nad jedną planszą co jest jego zdaniem chore i bez sensu. Mam nadzieję, że słyszeli na spotkaniu te słowa bądź czytają to teraz wszyscy specjaliści od męczenia rysunków do 4 stronicowego komiksu przez 2 lata. A wszystko dokładniej można przeczytać w tym konkretnym wpisie.
  • Jak już jesteśmy przy Śledziu, to w imieniu organizatorów zapraszam wszystkich na spotkanie z tym twórcą komiksów, które odbędzie się już w tę sobotę 21 maja o 16.00 w katowickim Rondzie Sztuki. Jest to kolejne spotkanie z cyklu "Kto zabił polski komiks?", poprzednimi gośćmi byli Szymon Holcman oraz Maciej Pałka. Spotkanie ze Śledziem miało odbyć się już w zeszłym roku ale akurat w tym dniu spadł prezydencki samolot. Miejmy nadzieję, że tym razem, żadne tragiczne okoliczności nie przeszkodzą w lokalnym komiksowym święcie. Na zachętę jeszcze cudna reklama spotkania autorstwa Piotra Perłowskiego:

 Spotkanie "Kto zabił polski komiks?" - Piotr Perłowski

  • Na FKW premierę miała antologia komiksu dla dzieci "Jazda!", do której przyłożyłem paluchy. Z tego co widziałem, to rozchodziła się bardzo dobrze. Poza tym trzeba przyznać, że mimo małego potknięcia z rozpikselowanym logo Gildii, antologia wyszła bardzo ładnie pod względem edytorskim. A i komiksy w środku klawe! Co potwierdzają ukazujące się recenzje...
  • To może trochę o tym całym FKW. Ja wiem, że organizatorzy sobie wypruwali flaki, żeby było jak najlepiej. Niestety wyszło jak wyszło. Na Festiwal Komiksowa Warszawa, w tym roku bedący częścią Warszawskich Targów Książki, z tych drugich... ciężko było trafić. Owszem, bez problemu można było wejść bocznym wejściem bezpośrednio na komiksowy "corner", ale jak się weszło głównym (jak większość odwiedzających targi) to trzeba było mieć dużo samozaparcia by znaleźć część komiksową. Co spowodowało, że podziemia gdzie wystawiali się wydawcy i sklepy komiksowe świeciły pustkami. Podpisujący autorzy, też zostali ulokowani w dziwnym punkcie (po drugiej stronie ściany, o którą opierały się stoiska), niby dużo miejsca itd. ale tak trochę dziwnie jakoś. Podejrzewam, że przyzwyczajeni do hardkoru rodzimi twórcy komiksu przymknęli na to oko jednak mi było trochę wstyd, że zarówno oni jak i zagraniczne gwiazdy (Bernard Yslaire, Tony Sandoval, Alfonso Zapico), podpisywali swe dzieła w mało okazałej scenerii w podziemiach. Być może w przyszłym roku warto ponegocjować z organizatorami targów by umieścić stoiska komiksowe w głównym ciągu, po którym przechadzały się tłumy odwiedzających? Sala na spotkania mieściła się gdzieś wyżej, a szukanie jej przypominało poszukiwania Świętego Graala. Słabo oznaczona i na ogół świecąca pustkami. I "świecenie pustkami" to chyba taki motyw przewodni tegorocznego FKW. "Nasi" rozchodzili się po PKiN by oglądać książki w drugą stronę to jakoś nie działało. Smutne.
  • Teraz coś z redakcyjnej mańki. "Kolektyw" gdzie poniekąd pomagam w selekcji komiksów przyjmowanych do każdego numeru, zmienia nieco system działań redakcyjnych i jam to, nie chwaląc się, uczynił. Razem z Jankiem Mazurem wymyśliliśmy, że praca redakcji będzie polegać na redakcji właśnie. A więc wszyscy, którze zechcą przysłać do nas komiks troszkę wcześniej niż ogłoszony dedlajn (najlepiej tak z 3 tygodnie wcześniej - żeby mieć czas na naniesienie ewentualnych poprawek) mogą liczyć na to, że któryś z redaktorów (Jan Mazur, Robert Wyrzykowski et moi) odezwie się, wskaże gdzie ewentualnie będzie trzeba coś poprawić itd. Ale oficjalna notka pojawi się na stronie magazynu niedługo, to sobie przeczytacie. W każdym razie nie będzie już sytuacji, gdy jedyną komunikacją z autorami jest opublikowanie listy zakwalifikowanych komiksów do danego numeru. Mocno walczyłem też o zniesienie tematów przewodnich, których formuła moim zdaniem się wypaliła - na razie bezskutecznie ale tak łatwo się nie poddam.
  • Tymczasem magazyn "Esensja" rozpoczął głosowanie by ułożyć "Listę Przebojów Komiksowych". Głosujcie, można nawet wygrać jakieś nagrody.
  • Jakiś czas temu Sklep Gildii ogłosił konkurs na przyznanie stypendium komiksowego dla autora. Fajny pomysł, fajna kaska do wzięcia, która na pewno jakoś pomoże pracującemu w pocie czoła nad albumem komiksiarzowi... a właściwie komiksiarce (komiksiarze?). Stypendium zgarnęła bowiem Agata Wawryniuk na poczet tworzenia komiksu "One Upon a Tyne". Gratuluję i czekam na swietnie zapowiadający się album.

Na razie chyba tyle.

niedziela, 15 maja 2011
Przeczytane w pociągu

Festiwal Komiksowa Warszawa dobiegł końca, wracając z niego pociągiem przeczytałem trzy bardzo dobre komiksy. Teraz pokrótce o każdym z nich. Serio - po kilka zdań, bo trochę padam na twarz.

Mój syn - Olivier Schrauwen

Bardzo zabawny, bardzo pojechany album, w którym autor poszałał ze stylistyką rysunku nawiązując do komiksów z pierwszego trzydziestolecia ubiegłego wieku. Otóż ojciec i syn zwiedzają to i owo co jest punktem wyjścia do masy przekomicznych przygód. Ta w zoo to moja ulubiona!

Cafe Budapeszt - Alfonso Zapico

Bardzo dobrze napisana opowieść dokumentująca losy rodziny żydowskiej, która po II Wojnie Światowej osiedliła się w Izraelu. Autor przedstawia początki tego państwa, nieudolną opiekę Anglików i późniejsze coraz bardziej przerażające wydarzenia przez pryzmat codzienności zwykłych ludzi orbitujących wokół tytułowej kawiarni. Ludzie, którzy przyjaźnią się ze sobą, prowadzą interesy czy po prostu pozostają w dobrych stosunkach z dnia na dzień muszą opowiedzieć się po którejś ze stron barykady. "Cafe Budapeszt" to kawał dobrej historii obfitującej zarówno w elementy straszne jak i wzruszające czy humorystyczne. Troszkę momentami rysunek nierówny ale całkowicie wynagradza to naprawdę bardzo dobra treść.

Wybryki Xinophixeroxa - Tony Sandoval

Kolejny komiks Tony'ego Sandovala opublikowany w Polsce, to tym razem horrorek ale taki z przymrużeniem oka. Spokojna wieś opanowana przez demony z piekła rodem, szaleństwo, zżeranie zwłok, wyrastające macki i błękitne fruwające meduzy. Przyjemna lektura, jak zwykle świetnie zilustrowana i opowiedziana. No i ja bardzo lubię jak Sandoval rysuje dziewczyny.

A tak poza tym to zakupiłem nieco zinków i albumików ale o nich kiedy indziej.

 

wtorek, 10 maja 2011
Ekskluzywny magazyn komiksowy? Pojęcia nie mam co to jest...

Przeczytałem sobie wpis i komentarze na wspólnym blogu Janka Mazura i Roberta Sienickiego autorstwa pierwszego z wymienionych panów. I w tym tekście (i potem w komentach) tak trochę autor pisze do rzeczy ale i trochę śmieszno jest momentami.

Primo - ideowośc a tejże brak. Gorącym zwolennikiem pierwszej jest kolega Maciej Pałka, pomstujący, że te dzisiejsze komiksy publikowane w zinach, (redakcje co poniektórych mówią o sobie tylko i wyłącznie magazyn komiksowy) to takie pozbawione jaj i idei rympucympu "do puenty". Coś tam się dzieje, nie wiadomo po co, byleby się można uśmiechnąc na koniec. Zbiory komiksów na temat, w sumie bez ładu i składu, interwencji redaktora i ogólnego spójnego pomysłu na całościowy kształt magazynu. Z jednej strony zgoda. Czytając niektóre dziełka przysyłane do "Kolektywu", w którym poniekąd pomagam wybierac to co potem jest wewnątrz pisma, to ja bym chciał czasem móc pogadac z poszczególnymi autorami by co nieco doszlifowac bądź przerobic ich twory. Z drugiej jednak... Idee ideami ale autorzy robią komiksy tak jak chcą i umieją, dopasowując się do tego co widzieli w poprzednich numerach pism, do których wysyłają swoje próby. Byc może, gdyby redaktorzy "Kolektywu" od początku pracowali z autorami nad ich komiksami, to by ten zin inaczej wyglądał? Kto to wie? Ale może też jest tak, że autorzy robią takie komiksy bo chcą i lubią i po prostu nie ma zapotrzebowania na historie nie będące rympucympu "do puenty"?

Co do tego co pisze Janek, to racja, że w tym momencie na pewno łatwiej postawic se prostego blogaska w sieci niż się spinac na jakieś wydruki, skład itd. itp. Łatwiej dotrzec do publiczności w necie niż za pośrednictwem papierowego wydania i generalnie zgoda...

Ale.

Robienie zina uczy pokory. Bo to nie to samo co blogasek na wordpresie, blogspocie, bloxie czy kij wie gdzie. Tu się trzeba nauczyc składu (bądź biegłej obsługi kleju, nożyczek i zszywaczy), tu sie trzeba nabiegac po drukarniach i punktach ksero. Tu trzeba włożyc w to własną kasę itd. itp. To jest dużo pracy, dzięki której człowiek się uczy odrobinkę o ciężkim chlebie jakim jest wydawanie i sprzedawanie czegokolwiek.

Po drugie Janek w jednym z komentarzy pisze, że ziny zastępowane są "ekskluzywnymi niskonakładowymi magazynami".

I teraz użyję wulgarnego wyrazu.

Kurwa czym?!

Jakimi ekskluzywnymi niskonakładowymi magazynami?

Bez obrazy drodzy koledzy i koleżanki, ale na czym polega rzekoma ekskluzywnośc takiego "Kolektywu" chocby? Czym on się różni od zina?

  • Jakością druku? To może warto sobie najpierw przypomniec realia wydawania takich zinów jak "Katastrofa", "Ziniol", czy "KGB". Wtedy ksero było najtańszą i często gęsto jedyną alternatywą. Nie było drukarni cyfrowych, które wydrukują dowolną ilośc egzemplarzy za stosunkowo nieduże pieniądze. Więc sorry ale pieprzenie o jakości druku to se można między bajki włożyc. Inne czasy. Inne możliwości.
  • Kolorową okładką? Naprawdę dla kogoś ma to znaczenie?
  • Janek pisze też gdzieś tam, że zina to se można złożyc od ręki. Ech. Tak samo do zina jak i do ekskluzywnego niskonakładowego magazynu, ludzie muszą przysłac a wcześniej zrobic komiksy. Gdzie by nie chcieli publikowac proces twórczy zajmuje zapewne tyle samo. I serio, tak dużo czasu zajmuje złożenie "Kolektywu"? Jakby sie spiąc to też to można pocisnąc szybko. Jak sie drukarzowi flaszkę dołoży to i by pewnie się też skrócił czas oczekiwania na wyjście materiału z drukarni.
  • Nakłady i dystrybucję ziny i ekskluzywne niskonakładowe magazyny też mają na podobnym poziomie.
  • Czyli co? Chodzi o ISBN na okładce? Ciąg cyferek uprawnia do prężenia mięśni i bajdurzenia o ekskluzywności?

Bez jaj.

A co do prestiżu. Po prostu trzeba robic dobre komiksy. Czy ukażą się w zinie, ekskluzywnym niskonakładowym magazynie, blogasku czy jako pełnometrażowy album nie ma znaczenia. Prestiż się osiąga dobrym poziomem a nie błyszczącą okładką. Dobre komiksy się zawsze obronią. Słabym nawet okładka z platyny nie pomoże.

Moje na FKW

W ten weekend Festiwal Komiksowa Warszawa, który będzie przyklejony do Warszawskich Targów Książki odbywających sie w Pałacu Kultury i Nauki. Jeślikogokolwiek interesują moje najnowsze twory to polecam zaopatrzenie się w ósmy numer magazynu "Kolektyw" oraz bezpłatną antologię komiksu dla dzieci "Jazda". Oba moje scenariusze zilustrował Mikołaj Ratka. Komiks umieszczony w "Jeździe" został zakwalifikowany na wystawe pokonkursową festiwalu komiksowego Fumetto w Lucernie. Poniżej okładki albumów plus fragmenty moich prac.

Jazda

Czy Androidy śnią o żywych jeleniach - Gizicki, Ratka

Kolektyw 8

Na szacunek trzeba sobie zasłużyć - Gizicki, Ratka

A w środku obu wydawnictw masa cymesów!

Nota bene jakoś nie widzę odzewu na nowy "Kolektyw", czytał to ktoś w ogóle?

poniedziałek, 09 maja 2011
The Lost Thing - Shaun Tan & Co.

Widziałem tę krótkometrażową oscarową animację kilka dni temu - zaiste cudowne! I od razu idzie poznać, że to dzieło Shauna Tana! Jeśli gdzieś w pobliżu będzie pokaz Future Shorts to koniecznie się wybierzcie! Oprócz "The Lost Thing" jest tam też kilka innych świetnych filmów.

Trailerek na zachętę:



wtorek, 03 maja 2011
Dzieciowe komiksy

No właśnie, wielkimi krokami zbliża się Międzynarodowy Festiwal Kultury Komiksowej Ligatura. Ta sympatyczna impreza, którą organizuje Centrala odbędzie się w dniach 1-4 czerwca w Poznaniu. Rozpisano trzy konkursy: "Konkurs na komiks o Fryderyku Chopinie"; "Silence" czyli w szranki staną komiksy bez słów oraz "ABECEDEX" a więc konkurs na komiks dla dzieci. I w tym ostatnim weźmiemy udział wraz z Mikołajem Ratką. W ogóle ostatnio stosunkowo dużo się dzieje z rodzimym komiksem dla dzieci. Wkrótce ukaże się antologia "Jazda" (może jakieś info o składzie panowie redaktorzy? [ekhm]), Dominik Szcześniak, Piotr Nowacki i Sebastian Skrobol szlifują opowieść "Tim i Miki" więc być może warto by komiksiarze spróbowali przebić się w wydawnictwach specjalizujących się w literaturze dziecięcej i młodzieżowej? Tymczasem snik pik naszego komiksu na ligaturowy konkurs:

The Kite - Daniel Gizicki, Mikołaj Ratka

The Kite 1 - Daniel Gizicki, Mikołaj Ratka

Więcej będzie prawdopodobnie do zobaczenia w Poznaniu (jeśli będzie wystawa?)...

A tak w ogóle 3 maj, długi weekend, w planie wycieczka rowerowa i pstrąg z grilla a tu...

Śląsk w maju 2011

taki widok z okna. Super!

Zakładki:
Blogi
Fotoblogi
Galerie i inne miejsca z kulturą
Komiksy i nie tylko na facebooku
Komiksy internetowe
Link do wszystkiego (prawie) komiksowego PL
POLISH'D SILENCE
Serwisy/magazyny
Strony www
Wydawnictwa komiksowe
Tagi