komiks, książki, książki dla dzieci, muzyka i inne rzeczy
wtorek, 29 marca 2011
pitu pitu ble ble ble

Czyli bzdurki, bzdetki i pierdółki po raz kolejny.

  • Jakiś czas temu pokazywałem planszę z komiksu, który wraz z Mikołajem Ratką wysłaliśmy na konkurs organizowany przy festiwalu Fumetto, odbywającym się w Lucernie. Wczoraj przyszedł tradycyjną pocztą list od władz festiwalu, gdzie poinformowano nas, że nie weszliśmy do ostatecznej rozgrywki o główne nagrody, ale nasz komiks jakoby osiągnął "półfinał", bowiem załapaliśmy się na pokonkursową wystawę. Bardzo mnie to cieszy, zwłaszcza, że "obok" będą wisieć np. prace Daniela Clowesa. Więc jeśli ktoś będzie w okresie 9-17 kwietnia w Szwajcarii, to koniecznie musi się udać do Lucerny!
  • Tymczasem, albumik Kuby Woynarowskiego "Historia ogrodów", wydany przez łotewski magazyn "Kus", ma kolejną recenzję, tym razem na stronie Poopsheet Foundation. I dostał ocenę "A".

 

The Story of Gardens - Kuba Woynarowski

  • Wciąż można nabyć koszulki z nadrukami i oryginalne plansze Marka Turka - Więcej info? Pisz mejla do --> Galeria Melina. (trzeba sobie poszukać na stronie, nie ma tak łatwo)
  • Z cyklu "Nasi tu i tam" - Grzegorz Janusz zajął drugie miejsce (kategoria 0-6) w II konkursie literackim im. Astrid Lindgren na książkę dla dzieci. "Misiostwo świata" zilustrowane przez Agnieszkę Żelewską wydało wydawnictwo Papilon, więc pozycja ta powinna być dostępna w każdej księgarni.
sobota, 26 marca 2011
Kto zabił polski komiks? - spotkanie z Szymonem Holcmanem z Kultury Gniewu

Dziś, 26 marca w katowickim Rondzie Sztuki, o godz. 16.00, odbyło się spotkanie zatytułowane "Kto Zabił Polski komiks?", którego gościem był Szymon Holcman reprezentujący barwy wydawnictwa Kultura Gniewu. Wydawca indagowany przez organizatora akcji - Marcelego Szpaka, opowiedział co nieco o historii oficyny, sposobu w jaki ona funkcjonuje oraz ogólnie o komiksach, rynku komiksowym i o obecnej sytuacji w komiksie w Polsce i na świecie. Było bardzo ciekawie i merytorycznie i myślę, że osoby obecne na sali (niestety w niezbyt licznej grupie - jakieś 30 osób) były zadowolone. W kwietniu gościem Ronda Sztuki ma być Maciej Pałka, kolejne spotkania będą się cyklicznie odbywać w stolicy Śląska.

Poniżej kilka zdjęć.

Spotkanie "Kto zabił polski komiks?" - odpowiada Szymon Holcman (Kultura Gniewu)

Publiczność na spotkaniu

Marceli Szpak i Szymon Holcman

A więc do następnego.

Zwiadowcy

Jakiś czas temu dla odprężenia wziąłem sobie książkę Johna Flanagana "Zwiadowcy Księga 1. Ruiny Gorlanu". To pierwszy tom serii dla młodzieży, a jak czytelnicy tego bloga wiedzą, jestem miłośnikiem książek dla dzieci i młodzieży. I przyznaję się bez bicia, bardzo mnie ta seria wciągnęła, także w krótkim czasie przeczytałem cztery kolejne części i zabieram się za piątą.

 

Zwiadowcy Księga 1. Ruiny Gorlanu - John Flanagan

W czym rzecz? Otóż w królestwie Araluenu, w którym panuje klasyczny feudalizm, jest sobie quasimilitarna formacja - tytułowi zwiadowcy - która jest owiana tajemnicą, a jej niezbyt liczni przedstawiciele są uznawani przez zabobonny lud za niebezpiecznych osobników prawdopodobnie parających się czarna magią. Nic bardziej mylnego. Członkowie korpusu to doborowi tropiciele, znawcy topografii kraju, szkoleni w strategii a przede wszystkim mistrzowie łucznictwa i zbierania informacji, na co pozwala im ciągle doskonalona sztuka ukrywania się i pozostawania niezauważonym. No ale może od początku. Głównym bohaterem sagi jest nastoletni Will, mieszkający w sierocińcu na zamku Redmont. Chłopak marzy by przyjęto go do terminu w szkole rycerskiej ale zdaje sobie sprawę, że z powodu mikrej postury może się to nie udać. Co innego jego kolega Horace, chłop na skwał, zresztą lubiący wykorzystywać fizyczną przewagę by dopiec Willowi, który musiał nauczyć się dobrze ukrywać by uniknąć psot kolegi. Jak nietrudno się domyślić, wkrótce główny bohater zostaje czeladnikiem w korpusie zwiadowców, zaś Horace trafia do szkoły rycerskiej. Obaj chłopcy przeżywają różne trudności ucząc się nowego "fachu", a ich znajomość z pełnego mniej lub bardziej wyszukanych figli szorstkiego koleżeństwa zmienia się w prawdziwą przyjaźń. Jednocześnie ważnym bohaterem jest Halt, doświadczony zwiadowca i bardzo wymagający nauczyciel, który przekazuje Willowi wszystkie swoje umiejętności. Jako, że cykl jakoś specjalnie odkrywczy nie jest, pojawiają się w nim stałe dla tego typu opowieści elementy. Nad Araluenem zawisa wielka groźba podboju, czarne charaktery spiskują i kombinują, wysyłają armie itd. ale zawsze zwycięża dobro przy znaczącym udziale małoletnich bohaterów. Z biegiem czasu na scenę wkraczają kolejne ważne postacie, jak choćby skandyjski jarl Erak czy pewna tajemnicza dziewczyna o imieniu Evanlyn.

 

Zwiadowcy Księga 2. Płonący most - John Flanagan

Flanagan skonstruował spójny świat, w którym jednak nietrudno doszukać się podobieństw do historycznych krain. Araluen to mlekiem i miodem płynące królestwo położone na wyspie (autor nie jest Anglikiem), niedaleko jest kontynent, gdzie mieści się Skandia i inne państwa. Skandyjczycy to naród trudniący się głównie łupieskimi wyprawami morskimi, Gallia to kraj bez mocnego króla rządzony przez lokalnych watażków, zaś na położonych na wschodzie stepach czają się myślące o dominacji nad światem koczownicze plemiona Temudżeinów.

 

Zwiadowcy Księga 3. Ziemia skuta lodem - John Flanagan

"Zwiadowcy" to cykl, w którym nie ma jakichś bardzo skomplikowanych zakrętów fabularnych. Czyta się to lekko i przyjemnie, autor serwuje bardzo jasny podział na kryształowo czystych "dobrych" i podstępnych, knujących "złych". Myślę, że największą zaletą serii jest wartka akcja, ciekawe przedstawienie fachu zwiadowców i dobrze zarysowani bohaterowie. Także jeśli macie w bliskim otoczeniu jakiegoś młodzieńca głodnego przyzwoitej literatury przygodowej ze szczyptą fantastyki, to spokojnie możecie zachęcić go do lektury "Zwiadowców".

 

Zwiadowcy Księga 4. Bitwa o Skandię - John Flanagan

Jedynym mankamentem jest niestety polska edycja książek. Cóż, czasem wygląda na to, że korektor się nie bardzo przyłożył, bo zdarzają się zdania, których gramatyka i stylistyka woła o pomstę do nieba. Ale nic to! Trzeba przełknąć, bo "Zwiadowcy" to solidna dawka przyjemnej, niezobowiązującej rozrywki.

A tu lik do polskiej strony serii.

sobota, 19 marca 2011
Komiksy w Wyborczej i komiks na Śląsku

Czyli minirecenzja i wnioski z durnowatego flejmu.

Najpierw o piątkowym komiksowym dodatku do "Gazety Wyborczej", będącym jednym z elementów strategii starań o przyznanie Katowicom miana ESK 2016. Projekt nadzorował znany z "Ultramaryny" Marceli Szpak, zaś dyrektorem artystycznym został Maciej Pałka. Efekt pracy - przerobienie lokalnego dodatku na komiks; a właściwie artykułów i newsów (ogłoszenia i reklamy pozostały bez zmian). Świetny pomysł, przy okazji spora ekipa polskich komiksiarzy miała szansę dotrzeć do dużo większej niż na codzień publiczności (i pewnie przyzwoicie zarobić - co też w tym naszym komiksie jakoś specjalnie częste nie jest). Jednak, niestety, komiksowy dodatek nie powala. Jako czytelnika, mało który z komiksów fabularnie wywarł na mnie jakieś wielkie wrażenie. I to absolutnie nie jest wina komiksiarzy, po prostu z tych artykułów niewiele dało się wycisnąć. Tego typu teksty, które nie pobudzają (w normalnych wydaniach gazety) we mnie żadnych emocji, w wersji komiksowej też tych emocji nie wzbudziły. Na szczęście nie wszystkie. Absolutnym hitem jest komiks "42 dni" lub "Ucieczka pod ziemię" ze scenariuszem Karola Konwerskiego i rysunkami Mateusza Skutnika. Fenomenalnie poprowadzona historia, ze świetnie rozegraną puentą. Autorzy ponadto dają perfekcyjną lekcję 60 tysiącom potencjalnych czytelników jak pokazać upływ czasu za pomocą komiksu. Czapki z głów. Kolejnym świetnym komiksem jest przedstawienie odkrycia gatunku nietoperza skomiksowane przez Pawła Wojciechowicza. Lekko, dowcipnie, pomysłowo. Marek Turek bawi się wprowadzając na ulice Katowic hordy zombie, Marek Rudowski nieco w stylu "Komiksu W-wa" opowiada historię z "życia wziętą", zaś Unka Odya pokazuje wiecznie bolesny problem koni, które trafią do rzeźni. Maciej Pałka, Artur Chochowski, Leszek Wicherek i Wojciechowicz dorzucają po sprawnie narysowanych szorciakach, Michał Śledziński wizualizuje wywiad z szefem projektu ESK 2016, zaś za dział sportowy biorą się: Rafał Szłapa, Chochowski oraz Dominik Szcześniak w duecie z Maciejem Wodzem i kwartecie z Pałką, Tomaszem Kleszczem i kolorystą Biramem Ba. Jedynym moim zdaniem nieudanym komiksem jest historyczny "Z kosami na plebiscyt" narysowany przez Olgierda Ciszaka. Za gęsty, przeładowany tekstem, który gdy jest umieszczony na czarnym tle i zapisany na biało - niestety staje się mało czytelny.

Reasumując: śląski dodatek w formie komiksu to bardzo ciekawe i udane przedsięwzięcie, gdzie niestety w większości przypadków forma (w sensie poziomu) plastyczna góruje nad historiami. Bardzo dobrzy rysownicy narysowali nijakie historyjki - jasne, że prawdziwe itd. ale dla mnie jako "czytelnika komiksów" mało ciekawe. Niemniej jednak dwa kciuki w górę. Bardzo elegancko to wyszło.

 

Natomiast na blogu Marka Turka doszło do wymiany ciosów, która mnie nieco zmroziła. Mariusz Zawadzki i Turek dość ostro dyskutują czy na Śląsku jest ekipa, która mogłaby udźwignąć taki projekt jaki właśnie wykonała ekipa pod przewodnictwem Marcelego i Macieja, a która w przeważającej większości ze Śląska się nie wywodzi. I skłaniam się ku temu co pisze Marek. Tu nie ma zwartej skonsolidowanej ekipy. Tu jest grupka solistów, którzy się często wzajemnie nie znają. A skoro się osobiście nie znają to trudno żeby znali swoje możliwości, styl i szybkość pracy - a więc elementy niezbędne do wykonania szybko dużego projektu. Ja np. przypadkiem się dowiedziałem, że Chochowski jest z Katowic, a w moich rodzinnych Gliwicach zamieszkuje Grzegorz Pawlak. No to jak taka ekipa ma się zebrać i coś razem zrobić? Przecież to niemożliwe. Inną sprawą (i teraz zaczynam srać do własnego gniazda) jest to, że my - śląscy komiksiarze, tak naprawdę nie mamy się czym pochwalić. Jedynie Marek Turek ma "pozycję" w środowisku i jest de facto znany przez czytelników oprócz hardkorowych znawców komiksu, którzy czytują wszystkie ziny, antologie, blogaski i fora. Gabrysia Becla i Zbyszek Tomecki robią komiksy, które jednak pozostają poza obrębem zainteresowania stricte komiksowych czytelników a reszta (i tu bez obrazy moi mili bo to się też do mnie odnosi), nie ma w swoich dokonaniach nic na tyle dużego, żeby statystyczny czytelnik, który czasem sobie coś kupi w empiku miał szansę choćby kojarzyć nazwisko lub konkretny komiks. Czyli jesteśmy na marginesie. A według tego co jest napisane tu o, to koordynator projektu jest właśnie takim "statystycznym czytelnikiem", który skontaktował się z twórcami, których zna, a których prac nie musiał szukać po jakichś efemerycznych zinach. Więc nie ma co drzeć szat i narzekać, że nas olano i wykluczono, tylko spiąć dupska, spotkać się kilka razy, coś razem zrobić większego, a nawet (żart) proklamować śląską autonomię komiksową. A jak będziemy mieli jako ekipa zrealizowany jakiś duży projekt, to zleceniodawcy się znajdą.

 

środa, 16 marca 2011
Wernisaż "Zabij czas w Melinie! Retrospektywna wystawa komiksów Marka Turka" na zdjęciach

Ok. Umówmy się, że umiem robić zdjęcia, tylko mój aparat nie jest najlepszy...

Oto i fotki, robione głównie przed rozpoczęciem imprezy, bo potem jakoś czasu nie było na latanie z aparatem - a i profesjonalną fotorelację pewnie zaraz zaprezentują Mikołaj Ratka i Mariusz Zawadzki. Główny celebryta wieczoru też już swoje fotorelacion wrzucił...

Zabij czas w Melinie! fot. 1

Zabij czas w Melinie! fot. 2

Na dzień dobry odwiedzających witało stoisko wypełnione komiksami, oryginalnymi planszami oraz koszulkami ze specjalnie przygotowanymi przez Turka projektami nadruków (tu ukłony dla wydawnictw Kultura Gniewu i Imago.com.pl za udostępnienie komiksów)

Zabij czas w Melinie! fot. 3

Zabij czas w Melinie! fot. 4

Zabij czas w Melinie! fot. 5

Zabij czas w Melinie! fot. 6

Zabij czas w Melinie! fot. 7

Zabij czas w Melinie! fot. 8

A tu (może i mało dokładne) fotki ekspozycji. Zrezygnowaliśmy z (jedynie) wieszania prac na ścianach i przygotowaliśmy także "instalacje" mniej lub bardziej interaktywne, oczywiście dość mocno wynikające z treści komiksów.

Zabij czas w Melinie! fot. 9

Celebryta był najwyraźniej zadowolony.

Ponadto pokazaliśmy dwa filmy - jeden był zapisem wywiadu z Markiem, drugi zaś zapisem procesu twórczego od czystej kartki do gotowego rysunku. Turu przygotował też darmowego "Mikrozina" oraz dwa rodzaje kartek pocztowych ale jak się okazało odwiedzający wstydzili się to brać...

I generalnie naszła nas potem taka refleksja, że albo lokalna publiczność jest tak bardzo nieśmiała albo nieprzyzwyczajona do aktywnego brania udziału w "zabawie". Np. mało kto chciał rozbijać zegarki... Wniosek stąd taki, że trzeba się bardziej postarać by zachęcić ludzi do czynnego udziału lub po prostu, ktoś z organizatorów musi odnaleźć w sobie żyłkę wodzireja.

Tak czy inaczej wernisaż się udał, przyszło sporo ludzi, którzy wychodzili zadowoleni. I o to chodziło. Więc Mission Accomplished!

_____________________________

Ps. Wielkie podziękowania dla wszystkich, którzy pomagali przy organizowaniu wystawy. Stała ekipa Melinowa: Kasia, Marta, Marta, Mikołaj, Tomek. Tomek i Przemo - odpowiedzialni za film. Tomek z zabrzańskiej biblioteki, który udostępnił nam szafkę do prezentacji słownika. No i wielkie dzięki przede wszystkim dla Marka, za cierpliwość, spokój i zaangażowanie. A także dla wszystkich ktych, którzy wspierali nas mentalnie.

I dla wszystkich odwiedzających.

Trzeba zacząć myśleć o następnej wystawie...

niedziela, 06 marca 2011
Zabij czas w Melinie! Retrospektywna wystawa komiksów Marka Turka

Plakat wystawy

15 Marca o godz. 19.00 w Galerii Melina w Gliwicach będzie miał miejsce wernisaż wystawy „Zabij czas w Melinie! Retrospektywna wystawa komiksów Marka Turka”. Tak, tak w 2011 roku ten gliwicki artysta obchodzi piętnastolecie twórczości. Jego prace pojawiały się w licznych magazynach, antologiach, prasie codziennej i podziemnej w kraju i za granicą. Autor opublikował także dziewięć albumów komiksowych docenionych zarówno przez krytykę jak i komiksową publiczność. Wystawa będzie w atrakcyjny sposób dokumentować twórczą drogę Turka, więc jeśli rodzimy komiks jest drogi Twemu sercu, musisz odwiedzić Galerię Melina! Na pewno nie zmarnujesz czasu!

Na miejscu będzie można dokonać zakupu komiksów autora oraz specjalnie przygotowanych gadżetów. Odwiedzających uprasza się o przyniesienie zegarków – zbędnych w domowym inwentarzu…
Termin - 15 marzec 2011, godz. 19.00 - 22.00.
Miejsce - Galeria Melina, ul. Częstochowska 16, 44-100 Gliwice.
Zapraszam serdecznie!
sobota, 05 marca 2011
Już wkrótce...

Bo 15 marca 0 19.00...

Marek Turek

Wystawa Marka Turka w Gliwicach oczywiście w Galerii Melina (ul. Częstochowska 16).

Więcej info and oficjalny plakat w ciągu najbliższych dwóch-trzech dni.

Stay tuned!

czwartek, 03 marca 2011
pitu pitu ble ble ble

Czyli bzdurki, bzdetki i pierdółki po raz kolejny:

  • Zakończyły się prace nad ustalaniem składu najnowszego, ósmego numeru magazynu "Kolektyw". Temat brzmiał "Kontakt", przyszło coś koło 200 stron komiksów, odwaliliśmy mniej więcej połowę. Kilku moich faworytów nie przeszło przez redakcyjne sito ale i tak myślę, że zawartość najnowszej odsłony pisma jest bardzo dobra.

Kolektyw #8 - Śledziu

Taką oto okładkę zaprojektował Śledziu. Miło jest mi również poinformować, że jeden mój komiks się załapał - cudownie narysowany przez Mikołaja Ratkę (kadr poniżej).

Gizicki, Ratka - Na szacunek trzeba sobie zasłużyć

  • Jakoś na poczatku kwietnia wybieram się do Utrechtu. To możę polecę super rysowniczkę z tego holenderskiego miasta? Proszę bardzo oto Lois Van Baarle. Koniecznie obejrzyjcie jej prace!
  • A 15 marca wernisaż będzie miała wystawa "Zabij czas w Melinie! Retrospektywna wystawa komiksów Marka Turka". Oczywiście w Galerii Melina w Gliwicach. Więcej info wkrótce!
  • Jak podaje "Gliwicki Magazyn Kulturalny" 1 kwietnia w Kinie Amok będzie miała miejsce lokalna premiera najnowszego filmu Lecha Majewskiego "Młyn i Krzyż" z udziałem reżysera. Myślę, że obecnośc absolutnie obowiązkowa!!

Trailer na zachętę:

wtorek, 01 marca 2011
Halo! Ładna książka!

Maciek Blaźniak, ilustrator, który ukończył Wyższą Szkołę Sztuki i Projektowania w Łodzi, znany chociażby z ilustracji zamieszczanych w "Wysokich Obcasach", założył własne wydawnictwo Ładne Halo, którego nakładem ukazała się właśnie pierwsza publikacja. "Kiedy będę duży, to zostanę dzieckiem" Blaźniaka to bardzo sympatyczna książeczka dla dzieci, opatrzona wierszowanym tekstem i rozkładającymi się na sąsiadujące ze sobą strony kolorowymi ilustracjami.

Kiedy będę duży... - Maciek Blaźniak

Myślę, że książeczka ta będzie miłym cymesikiem dla wszystkich lubiących ładne "dzieciowe" ilustracje a dorośli jeśli tylko na nią trafią na pewno docenią profesjonalną a jednocześnie bardzo atrakcyjną dla milusińskich grafikę; i kupią ją swoim (bądź cudzym) dzieciom... Do czego szczerze zachęcam.

Owszem, można mieć drobne zastrzeżenia do warstwy literackiej bo o ile Blaźniak jest świetnym ilustratorem, to tekstowi zawartemu w książeczce przydałby się jeszcze ostatni redaktorski szlif (książka oznaczona 3+ zawiera takie słowa jak "awangarda" - choć można to oraz minikontekst użycia tego słowa sklasyfikować jako puszczenie oka do rodziców) i nieco drobnych korekt bo czasem coś w rytmice wiersza szwankuje, a to stylistycznie "skrzypi" jakieś zdanie. Nie zmienia to jednak faktu, że "Kiedy będę duży..." jak na debiut autora i wydawnictwa ma bardzo wysoki poziom i myślę, że po następnych publikacjach ze stajni Ładne Halo i z nazwiskiem Blaźniak na okładce można spodziewać się dużo dobrego.

Zachęcam do zapoznania się z tą pozycją i np. sprezentowania jej jakiemuś dziecku. Warto wspierać portfelem tak zacne inicjatywy. Nieprzekonanym polecam zajrzeć na blog autora - do tej konkretnej notki gdzie można zapoznać się z fragmentami książki.

 

Zakładki:
Blogi
Fotoblogi
Galerie i inne miejsca z kulturą
Komiksy i nie tylko na facebooku
Komiksy internetowe
Link do wszystkiego (prawie) komiksowego PL
POLISH'D SILENCE
Serwisy/magazyny
Strony www
Wydawnictwa komiksowe
Tagi