komiks, książki, książki dla dzieci, muzyka i inne rzeczy
niedziela, 27 lutego 2011
Głód - Steve McQueen

Kolejny bardzo dobry film, który ostatnio obejrzałem. Szerzej piszę na blogu gliwickiego DKFu.

 

Głód - Steve Mcqueen

sobota, 26 lutego 2011
pitu pitu ble ble ble

Czyli bzdurki, bzdetki i pierdółki.

  • Ostatnio wszystkim systematycznie ciśnienie krwi podnosi gorący temat czyli komiksy o Chopinie. Szczerze mówiąc to ręce opadają jak się to wszystko śledzi. "Dziennikarstwo interwencyjne" tvnu po raz kolejny "służy" komiksowi w Polsce. Najpierw rzekomo pedofilski "DragonBall" (jak było puszczane anime przez RTL7 - który potem przeszedł w ręce tvnu to nikomu nie przeszkadzało - ale komiks? ZŁOOOOOO!) teraz zamach na dobre imię kompozytora-symbolu, przed którym wiadomo - na kolana i spuszczać z szacunkiem wzrok. Cyrk w komentarzach internetowych samozwańczej inteligencji jak zwykle też daje radę.  Na szczęście nie wszyscy stoją tam gdzie zomo i pojawiło się w mediach troszkę rozsądnych wypowiedzi i trzeźwego spojrzenia na całą zawieruchę ale jak łatwo się domyślić to jeno kropla w morzu bezmyślnego darcia ryja, że komiks to ZŁOOOOOOOOO! A "najśmieszniejsze" jest moi drodzy to, że już niektórzy z grajdoła najszybciej jak to możliwe odżegnali się od całej sprawy, bo przecież: "My tego nie popieramy, my robimy inne komiksy, grzeczne i w myśl przyjętego zwyczaju - czyli jak o naszej historii albo postaciach wybitnych to tylko i wyłącznie z patosem, zachwytem (i nieodzowną nudą)" dla nieobeznanych w temacie załączam tłumaczenie: "Oni nie mają z nami nic wspólnego - NIE ZABIERAJCIE FESTIWALOWI DOTACJIIIIIII!!!!!!!!!!!!!!!" Pieprzyć dotacje. Polski komiks długo se radził bez nich to i teraz se poradzi.
  • Z cyklu "Nasi tu i tam" po raz kolejny EMMA PAK i tym razem kopertę zaprojektował Mateusz Kołek.
  • Mariusz Zawadzki wspomina werbalnie i fotograficznie wystawę w Melinie, o której pisałem jakoś ostatnio i trochę przekłamuje. To głównie Marek Turek załatwiał prace autorów, ja tylko skromnie pomagałem. Ale prawdą jest to co Mario pisze, że wkrótce znowu w Melinie będzie komiksowo. Bo będzie, w marcu. Wkrótce więcej info...
  • A tymczasem skończyłem trzeci rozdział/zeszyt "Postapo" (tytuł roboczy), a "Ziniol" przykibicował od razu!

Chyba tyle.

niedziela, 20 lutego 2011
Prorok!!

"Prorok" to rewelacyjny film, który mnie absolutnie zniszczył. Wszyscy musicie zobaczyć!!!

 

Prorok

więcej piszę tu.

poniedziałek, 14 lutego 2011
Soundtrack do Postapo#3

Siedzę właśnie nad końcówką scenariusza trzeciego rozdziału/zeszytu "Postapo" (tytuł roboczy). Trochę to pisanie już trwa. A głównie dlatego, że różne wydarzenia mnie nieco odrywały od pracy. Pękające rury w ścianach, junkersy grożące eksplozją, odpadające kafelki. Ale też mi się dużo dobrego dzieje ostatnio ale nie moge o tym pisać co by sobie nie psuć imidżu bucowatego, sfrustrowanego malkontenta. No, a podczas tych ostatnich dwóch tygodni, kiedy główkowałem, pisałem, zmieniałem koncepcje, pisałem od nowa (i tak dalej) ten nieszczęsny trzeci rozdział/zeszyt to sobie słuchałem różnistej muzyki. Część z tych piosenek kompletnie nie pasuje klimatem do nota bene dość przygnębiającej historii, ale i tak mi w jakiś tam sposób towarzyszyły, inspirowały itd.

A więc po kolei, po jednej piosence od każdego.

Pustki "Lugola"

 

Olafur Arnalds "00:40"

 

Adelle "Rolling in The Deep"

to fajny klip jest tak w ogóle...

Jacaszek "Lament"

generalnie Jacaszek to mi od początku pracy nad "Postapo" (tytuł roboczy) towarzyszy...

Bonobo - "Recurring"

 

Polecam!

niedziela, 06 lutego 2011
Kwestia opisów

Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad strukturą scenariusza komiksowego. A konkretnie nad opisem zawartości kadru czyli komunikacją bezpośrednią pomiędzy scenarzystą a rysownikiem. To znaczy jak właściwie do tego podchodzic? Jak pisac? Czy sygnalizowac jedynie co powinno sie w kadrze znaleźc zakładając, że rysownik sam rozplanowuje sobie w głowie i w szkicowniku wszystko? Opisywac tylko i wyłącznie akcje bez detali? Czy może dokładnie i szczegółowo opisywac np. w którym miejscu kadru co ma byc itd.? Czytam sobie właśnie książkę "Alan Moore. Wywiady" Billa Bakera i tam, ten najbardziej ceniony scenarzysta mówi, że jego scenariusze są bardzo, bardzo dokładne i szczegółowe aczkolwiek zawsze stara sią pozostawiac rysownikowi swobodę. Czy jednak dokładnośc opisu nie jest sporym ograniczeniem tejże swobody?

Jeśli jest tak jak pisałem kilka wpisów temu, że żyjemy w kulturze ikonicznej, gdzie każdy już wszystko widział, to czy jako scenarzysta mam dokładnie opisywac np. kręgielnię czy jedynie zaznaczyc, że tam rozgrywa się akcja (zakładając że rysownik wie jak wygląda kręgielnia a jak nie wie, to sobie od razu wygoogluje) i zwrócic ewentualnie uwagę na jakiś szczegół, który de facto ma znaczenie dla fabuły? Czy może opisac dokładnie wszystko - łącznie z ilością przebywających w pomieszczeniu osób, ilościa torów, kolorem kuli?

Szczerze mówiąc jestem zwolennikiem tej pierwszej wersji*. Czyli bez szczegółowego opisu. Ale byc może nie tędy droga?

Jak myślicie? Czy Wam - rysownikom lepiej pracuje się na monstrualnym ultraszczegółowym opisie? Czy wolicie może jedynie sugestie gdzie ma sie rozgrywac akcja, a resztę już dookreślacie sami?

Czy to może zależy od konkretnego przypadku?

_______

* Okej - jestem też trochę leniem ale przede wszystkim nie mam czasu na pisanie wielkich opisów a poza tym ufam współpracującemu rysownikowi.

środa, 02 lutego 2011
Edukować czy nie edukować?

Dzisiejsza notka będzie poniekąd sumą różnych wniosków, które przyszły mi do głowy po lekturze tego tekstu i dyskusji w komentarzach.

Czyli jak to właściwie jest z tym społecznym odbiorem komiksu i pracą u podstaw.

Narzekania, że rynek nikły, czytelników mało, żyć się z tego komiksu nie da, a w ogóle komiks to ubogi kuzyn innych dziedzin sztuki, nieustannie niedoceniany i wykpiwany w PL są z nami od zawsze i prawdopodobnie będą nam towarzyszyć jeszcze długo.

Jakie jest wyjście z impasu? Jedno. A właściwie dwa.

To drugie to absolutny krach polskiego rynku komiksowego: twórcy pracują dla zagranicznych wydawców albo dają sobie siana z komiksami, czytelnicy kupują komiksy po angielsku, francusku czy niemiecku za pomocą amazonów i ebayów.

Pierwsze, to znaczący wzrost liczby czytelników. jego nastąpienie będzie generowało lepszą sprzedaż, większe pieniądze dla twórców, wydawców i pośredników, wreszcie faktyczną nobilitację gatunku. Będzie mniej więcej tak jak w Europie Zachodniej, Ameryce Północnej czy w Japonii.

Ale żeby tak było to jeszcze lata pracy na różnych polach (bo nie da się osiągnąc w lat kilka tego na co oni pracowali lat kilkadziesiąt) . Przede wszystkim trzeba robić, publikować i nagłaśniać medialnie dobre komiksy - co poniekąd już się dzieje. Przede wszystkim jednak należy edukować społeczeństwo wszystkimi możliwymi sposobami, żeby zakodowali, że komiks to równie ciekawa dziedzina kultury jak literatura czy film.

Najlepiej szczerze mówiąc byłoby, gdyby włączył się w to system edukacji szkolnej...

Czyli przechodzimy do science-fiction bo jest to absolutnie niemożliwe, chyba, że ministrem edukacji zostanie np. Tomek Pastuszka a ministrem kultury Marek Lachowicz.

Bo aktualnie nie ma bata, żeby wcisnąć komiks do szkół. No bo jak? Trzeba by:

  • Zmienić podstawę programową, czyli kolejna reforma szkolnictwa.
  • Dojść do tego kto właściwie powinien uczyć komiksu, nauczyciele polskiego, plastyki czy może specjalnie zatrudniani specjaliści od komiksu?
  • Zmiana podręczników. Już widzę jak wydawnictwa po raz kolejny zmieniają podręczniki bo ktoś se tam jakieś komiksiki wymyślił.
  • Zakup komiksów do szkolnych bibliotek, wyjścia szkolne na wystawy, imprezy komiksowe itd. Jak wiadomo szkoły mają masę pieniędzy na takie działania...
  • Odpowiednie przygotowanie nauczycieli - a więc zajęcia na uczelniach (wykładowców też by ktoś musiał przeszkolić), ewentualnie kursy uzupełniające.

Gdyby taką rewolucję udało się przeprowadzić prawdopodobnie z biegiem czasu wyplenione by zostały uprzedzenia do komiksów jako takich, od zarania dziejów pokutujące w Polsce.

Okej dość fantazjowania, czyli co de facto da się zrobić?

W gruncie rzeczy to co dotychczas, czyli robić, wydawać i promować dobre komiksy. Mówić o nich wszędzie gdzie się da. Organizować konwenty, festiwale, wystawy...

I warsztaty - moim zdaniem cykliczne warsztaty to jedyna bezpośrednia forma komiksowej edukacji, jaka jest aktualnie realna. Po kolei, po malutku pokazywać jak robić komiksy, co ta forma artystycznej ekspresji oferuje i jakie są w jej obrębie możliwości. Czuwać nad tym co ewentualni warsztatowicze tworzą, być może zmusić ich do wysłania praca na konkurs przy MFK, bądź wydać w małym nakładzie antologię ich prac.

Po malutku, ziarnko do ziarnka.

A to wszystko powinno koordynować Polskie Stowarzyszenie Komiksowe. Taa...

Zakładki:
Blogi
Fotoblogi
Galerie i inne miejsca z kulturą
Komiksy i nie tylko na facebooku
Komiksy internetowe
Link do wszystkiego (prawie) komiksowego PL
POLISH'D SILENCE
Serwisy/magazyny
Strony www
Wydawnictwa komiksowe
Tagi