komiks, książki, książki dla dzieci, muzyka i inne rzeczy
środa, 30 stycznia 2013
The Survivalist - Box Brown - komiksie obyczajowy - na drzewo!!

W sumie dawno nie pisałem jakoś tak szerzej o żadnym komiksie. Generalnie jest tak, że ostatnio bardzo mało komiksów czytam. Niewiele kupuję, później z tego czytam jakieś 20%. Nie wiem dlaczego. Cały czas czytam książki, oglądam filmy czy seriale, a komiksów jakoś mi się nie chce. Serio, jak mam coś przeczytać wolę sięgnąć po książkę. Ale może to chwilowe.

The Survivalist - Box Brown

W każdym razie wczoraj wieczorem przeczytałem jeden z komiksów, które ostatnio przywiozłem z Londynu. "The Survivalist" to album autorstwa amerykańskiego autora Boxa Browna. Został opublikowany przez brytyjskie wydawnictwo Blank Slate Books w imprincie Chalk Marks. O czym jest ten komiks możecie sobie przeczytać na stronie wydawcy - nie za bardzo chcę mi się to streszczać. Generalnie to miks komiksu obyczajowego z postapo. Dużo więcej jest obyczaju. Czytając miałem wrażenie, że obcuję z metakomiksem, który ma bardzo swoistą wymowę. Wymowę, której nie popieram, z którą się nie zgadzam, a którą (mam wrażenie dość bezmyślnie) powtarza wielu tu i ówdzie, także w Polsce.

Że trzeba robić komiksy obyczajowe. Opowiadające o realnych przeżyciach, uczuciach, otaczającej rzeczywistości, bo inaczej nikt spoza grajdołu po to nie sięgnie and that kind of crap.

Bo jak się okazuje, komiks obyczajowy to taki komiks, po który sięgną te wszystkie super fajne osoby co to nie czytają komiksów na co dzień. A jakaś tam fantastyka, superbohatery czy inne kryminały to tylko dla geeków. Chcesz panie, robić komiksy dla ludzi, rób obyczajówy! O dorastaniu, zawodach miłosnych, ciężkich chorobach, myciu zębów. Tylko to musi być w określony sposób zrobione - żadnej fantastyki, żadnych statków kosmicznych, żadnego tego typu gówna.

"Komiksy nie mogą być komiksowe! Niekomiksowi znajomi po to nie sięgną! Komiksowe komiksy nigdy nie wyjdą z getta!" krzyczy Sebastian Frąckiewicz, w tekście o "Profanum" na swoim blogu.

Podobne zdanie wypowiada bohaterka komiksu Browna - Fatima, do głównej postaci, Noaha, który jest domorosłym rysownikiem komiksów. Się chłopaczyna nasiedział przy swoim pierwszym albumie i pokazuje go jej z wypiekami na twarzy. A dziewczyna na to: "Na chuj w tym komiksie zombie? Kogo to obchodzi? Dawaj jakieś historie prawdziwe! O rzeczywistości jaka nas otacza!"

A niby dlaczego?

Poniekąd zgadzam się z tym o czym mówi Jakub Ćwiek, w wywiadzie dla Kolorowych Zeszytów. Najbliższym środowiskiem dla polskiego komiksowa jest środowisko miłośników fantastyki. Nie artworld jak chce Frąckiewicz, to tu jest te mityczne "wyjście z getta". Czytelnicy fantastyki są z komiksem oswojeni, to są naturalni odbiorcy historyjek obrazkowych. Ich nie trzeba edukować od zera i burzyć murów uprzedzeń.

Nie mówię, że nagle wszyscy mają zacząć robić fantastykę. Nie mówię, że taki czy inny typ komiksu jest lepszy czy gorszy. Mówię, że uważam za durnotę wygadywanie, że wszyscy powinni robić komiksy obyczajowe bo inne skazane są na gnicie w getcie.

Niech se każdy robi takie komiksy jakie chce. W historię stricte SF można wpleść masę obyczajowych, filozoficznych, reporterskich czy JAKICHKOLWIEK innych obserwacji, które wcale nie będą gorsze od tych serwowanych przez twórców obyczajówek.

Survivalist 1

Nie jest ważna przynależność gatunkowa. Każdy komiks mniej lub bardziej opowiada o ludziach i o rzeczywistości, choć oczywiście przefiltrowanej przez sztafaże, dekoracje itd.

Jak już wywołałem fantastykę to niech będzie - posłużmy się przykładem.

"Piknik na skraju drogi" Strugackich. O czym jest ta książka?

Czy to jest książka o szalonych przygodach stalkerów w strefie czy może jest ponurym obrazem ludzkiej cywilizacji i miotających się w niej jednostek? Przecież to zależy od tego jak to się odczyta.

Czy jak w historii jest zombie, mutant albo statek kosmiczny to ta już nie może opowiadać o tych samych sprawach, za które tak bardzo chwalone są obyczajówy?

Weźmy takie "Scalped" albo "Strażników" na przykład. Odrzućmy na chwilę sensacyjną intrygę i przyjrzyjmy się co autorzy mówią o rzeczywistym świecie, uczuciach, relacjach międzyludzkich. Serio te komiksy są mniej wartościowe i godne polecenia niż dzieła Craiga Thompsona czy innego Setha? Ale nie! Fuj! Za bardzo komiksowe! Niekomiksowi znajomi nie sięgną!

No to niech nie sięgają.

Jeśli ktoś chce przeczytać dobry komiks ale twierdzi, że jak bohaterem jest superbohater, albo agent FBI to on nie czyta (nawet jak mu to proponuje znajomy, który się przecież na komiksie zna i raczej byle gówna nie poleci), to oznacza tylko i wyłącznie, że ma klapy na oczach. On musi mieć obyczaj inaczej nie sięgnie. Dostrzegacie absurd?

Wszyscy się zgadzają, że "Wiedźmin" jest zajebisty, a Dukaj wymiata, i nikomu jakoś nie przeszkadza, że to fantastyka. Ale jak komiks nie opowiada o otaczającej rzeczywistości, własnych przeżyciach to od razu źle i za bardzo komiksowe.

To tak jakby mówić, że należy pisać tylko literaturę faktu albo kręcić kino moralnego niepokoju. Albo robić tylko obyczajowe komiksy.

Bo się nie zdobędzie zainteresowania tych niekomiksowych znajomych. Niekomiksowych czyli tych, których nie interesują komiksy. Nie zdobędzie się zainteresowania tych, których to i tak nie interesuje. Przecież to jest bez sensu.

Tak więc postulatom: róbcie obyczajówy bo te komiksy co robicie są za bardzo komiksowe i nie wyjdziecie z getta (na kanapę w TVNie) blablabla...

mówię:

PRYT!

 

 

A tak w ogóle "The Survivalist" to bardzo udany komiks.

sobota, 19 stycznia 2013
Where the magic happens

Czyli fotorelacja z akcji: jak zamienić kawałek okropnej podłogi w księgarni w coś wyjątkowego?

Proste! Niezbędne: księgarnia, artysta, środki na honorarium & farby, kilka godzin sobotniego popołudnia.

Miejsce - Antykwariat-Księgarnia, ul. Wieczorka 22, Gliwice.

Artysta - Mirosław Pietruszka. Biegły zarówno w malarstwie jak i w wyrobach unikalnych mebli, oraz renowacji różnego typu wiekowych wyrobów meblarskich i nie tylko.

Sobotnie popołudnie - 19 styczeń 2013.

No to foty:

Mirosław Pietruszka zamienia podłogę księgarni w dzieło sztuki 1

Gruntowanie i przygotowywanie podłogi pod obraz.

Mirosław Pietruszka zamienia podłogę księgarni w dzieło sztuki 2

Przygotowanie do pracy.

Mirosław Pietruszka zamienia podłogę księgarni w dzieło sztuki 3

Pierwsze pociągnięcia pędzlem.

Mirosław Pietruszka zamienia podłogę księgarni w dzieło sztuki 4

Naniesienie wcześniej przygotowanego szablonu.

Mirosław Pietruszka zamienia podłogę księgarni w dzieło sztuki 5

No to jazda!

Mirosław Pietruszka zamienia podłogę księgarni w dzieło sztuki 6

Praca postępuje. Obok miniaturka obrazu.

Mirosław Pietruszka zamienia podłogę księgarni w dzieło sztuki 7

Mirosław Pietruszka zamienia podłogę księgarni w dzieło sztuki 8

Obserwowanie takiego aktu twórczego, to niezapomniane przeżycie.

Mirosław Pietruszka zamienia podłogę księgarni w dzieło sztuki 9

Ostatnie wykończenia.

Mirosław Pietruszka zamienia podłogę księgarni w dzieło sztuki 10

Już tylko podpisać i...

Mirosław Pietruszka zamienia podłogę księgarni w dzieło sztuki 11

GOTOWE!

Obraz Mirka, można zobaczyć w godzinach pracy księgarni, a więcej prac autora można zobaczyć na jego stronie mirek.carbonmade.com

 

środa, 16 stycznia 2013
Rok 2012 był i się zmył

Początek 2013 (praca!) mnie wyłomotał tak po kościach, że snuję się jak żywy trup i mogę "zagrać" zombiaka bez charakteryzacji. Więc jestem zmęczony i się mnie nic nie chce. Normalka w sumie. No właśnie a tu się rok skończył, jak wszyscy go podsumowują wszędzie na wszelkie możliwe sposoby a nikt mnie nie zaprosił to se sam zrobię podsumowanie, tego co wyszło i co nie wyszło.

Rok 2012 to kolejny rok, w którym nie opublikowałem albumu komiksowego. Jest mi z tym faktem z roku na rok coraz gorzej. 2013 na 99,999999999(i z 1500 dziewiątek jeszcze)% przerwie ten cholerny zaklęty ciąg.

Rok 2012 to jakieś 60 stron opublikowanych komiksów do moich scenariuszy. Antologia gliwicka - "Niczego sobie", magazyn "Profanum", brytyjskie pismo "Anorak", magazyn "Kolektyw", antologia "Ziniol best of". Albumik "Kwaziu" zaliczył drugie wydanie - na czytniki i inne tablety.

Rok 2012 to kilka poprowadzonych, lub współprowadzonych przeze mnie warsztatów.

Rok 2012 to prowadzenie kilku spotkań-dyskusji i czynny udział w burzach w szklance wody - dotyczących sorry artu, chujowości tego i tamtego i nie tylko.

Rok 2012 to fenomenalny koncert Julii Marcell w katowickim Rondzie Sztuki i równie fenomenalny koncert Submotion Orchestra w Hipnozie (a może to było w 2011? nie pamiętam).

Rok 2012 to lektura kilku świetnych książek (np."HHhH") i kilku gorszych.

Rok 2012 to czas, w którym utwierdziłem się, że repertuar festiwalu Nowe Horyzonty w 88% nie jest skierowany do mnie.

Rok 2012 to premiera pierwszej gry, do której napisałem scenariusz - The Fog Fall#4 (gra właśnie została nominowana do nagrody "bestofwkategoriiwktórejitakwygraMateuszSkutnik")

Rok 2012 to zrealizowanie (w formie scenariusza) 3 na 7 z projektów, których wykonanie sobie założyłem i zapisałem w palmtopie.

Rok 2012 to rok, w którym nie zrealizowałem, żadnej wystawy komiksu.

...

Tu byłby jakiś obrazek albo link do jutuba, ale mi się nie chce.

Nie wiem w sumie jaki był ten rok. Było sporo wydarzeń, które poczytuję sobie za sukces, było kilka rozczarowań i porażek.

I generalnie to mnie się zlewa ten rok z poprzednim itd.

A! Komiksy! Bo się sypią rankingi i trzeba podawać 10 naj roku. Nie wiem, czy przeczytałem nawet 10 komiksów wydanych w 2012. Gdybym więc miał wskazać jeden polski komiks, który mi najbardziej przypasił to chyba było by to "Kwiatuszku".

czwartek, 10 stycznia 2013
Tymczasem w Londynie

A bo widzicie, okres ferii świąteczno-noworocznych spędziłem w Londynie, gdzie poznałem kilkoro świetnych ludzi z różnych stron świata oraz widziałem masę świetnych rzeczy. I jadłem masę przepychot huhu!

Generalnie mocno zwiedzaniowo było, widziałem na żywca prace takich artystów jak Rothko, Degas, Breughel, Memling choć największe wrażenie zrobił na mnie uwaga: CANALETTO. Tak, ten od widoczków ulic Warszawy. Gość ma w National Gallery swoją salę, gdzie są dość duże obrazy przedstawiające Wenecję - no i co tu dużo gadać, facet wymiata. Ponadto utwierdziłem się w niechęci do sztuki współczesnej, rzeczy, które podobały mi się w Tate Modern można policzyć na palcach jednej ręki wliczając księgarnię i same zagospodarowanie budynku. Fajne za to to było:

LiMAC - Sandra Gamarra

Otóż pani Sandra Gamarra z braku muzeum sztuki współczesnej w Limie postanowiła sobie zrobić własne. I zrobiła, tylko całkowicie fikcyjne. Naprodukowała gadżetów, jakie można by kupić w muzealnym sklepiku, naprodukowała dzieł sztuki - także reprodukcji, odpaliła stronę www, która normalnie funkcjonuje. Genialny pomysł i czapa z bani.

No a jak wiadomo potem były łowy komiksowe. Odwiedziłem dwa sklepy: Gosh! London (Soho) i Orbital Comics (koło Soho), oba nieźle zaopatrzone, oba z kompetentną obsługą. I trochę kupiłem. Ok, no to się chwalę (także gwiazdkowym prezentem).

Voice of the fire - Alan Moore

To prezent właśnie, który ze smakiem przeczytam, obawiam się jeno, że mój angielski może być na zbyt niskim poziomie by w pełni docenić walory tej książki.

ZINY

Ziny, ten mniejszy to jakiś hardkor postapo (też prezent), ten większy to kilka fajnych szorciaków plus ciut publicystyki (m.in. wywiad z Adrianem Tomine).

niezależne albumiki

3 albumy wydane przez wydawnictwo Blank Slate Books w imprincie Chalk Marks. Wszystkie w takim samym formacie, z obwolutami, widać że wydawca ma bardzo konkretny i konsekwentnie realizowany pomysł na ten cykl. Taki album kosztuje 5,50 funta czyli jakieś 30 zł. Samo dobro!

Mapy do diabła!

A to jest chyba najciekawsze co przywiozłem. Antologia "Solipstic Pop #4", której tematem są mapy. Edytorski cymesik. Zestaw zawiera: teczka-etui (to niebieskie), antologia, 3 komiksowe pocztówki, mapa - po złożeniu obwoluta antologii. A wewnątrz całkiem udane komiksy - przynajmniej te, które na razie przeczytałem. No, to jest taka publikacja, że proszę siadać.

Tylko kiedy ja to wszystko przeczytam?

 

Zakładki:
Blogi
Fotoblogi
Galerie i inne miejsca z kulturą
Komiksy i nie tylko na facebooku
Komiksy internetowe
Link do wszystkiego (prawie) komiksowego PL
POLISH'D SILENCE
Serwisy/magazyny
Strony www
Wydawnictwa komiksowe
Tagi