komiks, książki, książki dla dzieci, muzyka i inne rzeczy
Blog > Komentarze do wpisu
Tymczasem w Londynie

A bo widzicie, okres ferii świąteczno-noworocznych spędziłem w Londynie, gdzie poznałem kilkoro świetnych ludzi z różnych stron świata oraz widziałem masę świetnych rzeczy. I jadłem masę przepychot huhu!

Generalnie mocno zwiedzaniowo było, widziałem na żywca prace takich artystów jak Rothko, Degas, Breughel, Memling choć największe wrażenie zrobił na mnie uwaga: CANALETTO. Tak, ten od widoczków ulic Warszawy. Gość ma w National Gallery swoją salę, gdzie są dość duże obrazy przedstawiające Wenecję - no i co tu dużo gadać, facet wymiata. Ponadto utwierdziłem się w niechęci do sztuki współczesnej, rzeczy, które podobały mi się w Tate Modern można policzyć na palcach jednej ręki wliczając księgarnię i same zagospodarowanie budynku. Fajne za to to było:

LiMAC - Sandra Gamarra

Otóż pani Sandra Gamarra z braku muzeum sztuki współczesnej w Limie postanowiła sobie zrobić własne. I zrobiła, tylko całkowicie fikcyjne. Naprodukowała gadżetów, jakie można by kupić w muzealnym sklepiku, naprodukowała dzieł sztuki - także reprodukcji, odpaliła stronę www, która normalnie funkcjonuje. Genialny pomysł i czapa z bani.

No a jak wiadomo potem były łowy komiksowe. Odwiedziłem dwa sklepy: Gosh! London (Soho) i Orbital Comics (koło Soho), oba nieźle zaopatrzone, oba z kompetentną obsługą. I trochę kupiłem. Ok, no to się chwalę (także gwiazdkowym prezentem).

Voice of the fire - Alan Moore

To prezent właśnie, który ze smakiem przeczytam, obawiam się jeno, że mój angielski może być na zbyt niskim poziomie by w pełni docenić walory tej książki.

ZINY

Ziny, ten mniejszy to jakiś hardkor postapo (też prezent), ten większy to kilka fajnych szorciaków plus ciut publicystyki (m.in. wywiad z Adrianem Tomine).

niezależne albumiki

3 albumy wydane przez wydawnictwo Blank Slate Books w imprincie Chalk Marks. Wszystkie w takim samym formacie, z obwolutami, widać że wydawca ma bardzo konkretny i konsekwentnie realizowany pomysł na ten cykl. Taki album kosztuje 5,50 funta czyli jakieś 30 zł. Samo dobro!

Mapy do diabła!

A to jest chyba najciekawsze co przywiozłem. Antologia "Solipstic Pop #4", której tematem są mapy. Edytorski cymesik. Zestaw zawiera: teczka-etui (to niebieskie), antologia, 3 komiksowe pocztówki, mapa - po złożeniu obwoluta antologii. A wewnątrz całkiem udane komiksy - przynajmniej te, które na razie przeczytałem. No, to jest taka publikacja, że proszę siadać.

Tylko kiedy ja to wszystko przeczytam?

 

czwartek, 10 stycznia 2013, edgar82

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Hubert Ronek, 212.182.84.*
2013/01/11 00:40:03
A masz zdjęcie z Calvinem? Stoi jeszcze na chodniku przed GOSH!em??? Takie zdjęcie to obowiązek :)
-
Gość: gili, *.adsl.inetia.pl
2013/01/11 10:04:40
nie wiem, wszedłem innym wejściem chyba