komiks, książki, książki dla dzieci, muzyka i inne rzeczy
Blog > Komentarze do wpisu
Komiksy w Wyborczej i komiks na Śląsku

Czyli minirecenzja i wnioski z durnowatego flejmu.

Najpierw o piątkowym komiksowym dodatku do "Gazety Wyborczej", będącym jednym z elementów strategii starań o przyznanie Katowicom miana ESK 2016. Projekt nadzorował znany z "Ultramaryny" Marceli Szpak, zaś dyrektorem artystycznym został Maciej Pałka. Efekt pracy - przerobienie lokalnego dodatku na komiks; a właściwie artykułów i newsów (ogłoszenia i reklamy pozostały bez zmian). Świetny pomysł, przy okazji spora ekipa polskich komiksiarzy miała szansę dotrzeć do dużo większej niż na codzień publiczności (i pewnie przyzwoicie zarobić - co też w tym naszym komiksie jakoś specjalnie częste nie jest). Jednak, niestety, komiksowy dodatek nie powala. Jako czytelnika, mało który z komiksów fabularnie wywarł na mnie jakieś wielkie wrażenie. I to absolutnie nie jest wina komiksiarzy, po prostu z tych artykułów niewiele dało się wycisnąć. Tego typu teksty, które nie pobudzają (w normalnych wydaniach gazety) we mnie żadnych emocji, w wersji komiksowej też tych emocji nie wzbudziły. Na szczęście nie wszystkie. Absolutnym hitem jest komiks "42 dni" lub "Ucieczka pod ziemię" ze scenariuszem Karola Konwerskiego i rysunkami Mateusza Skutnika. Fenomenalnie poprowadzona historia, ze świetnie rozegraną puentą. Autorzy ponadto dają perfekcyjną lekcję 60 tysiącom potencjalnych czytelników jak pokazać upływ czasu za pomocą komiksu. Czapki z głów. Kolejnym świetnym komiksem jest przedstawienie odkrycia gatunku nietoperza skomiksowane przez Pawła Wojciechowicza. Lekko, dowcipnie, pomysłowo. Marek Turek bawi się wprowadzając na ulice Katowic hordy zombie, Marek Rudowski nieco w stylu "Komiksu W-wa" opowiada historię z "życia wziętą", zaś Unka Odya pokazuje wiecznie bolesny problem koni, które trafią do rzeźni. Maciej Pałka, Artur Chochowski, Leszek Wicherek i Wojciechowicz dorzucają po sprawnie narysowanych szorciakach, Michał Śledziński wizualizuje wywiad z szefem projektu ESK 2016, zaś za dział sportowy biorą się: Rafał Szłapa, Chochowski oraz Dominik Szcześniak w duecie z Maciejem Wodzem i kwartecie z Pałką, Tomaszem Kleszczem i kolorystą Biramem Ba. Jedynym moim zdaniem nieudanym komiksem jest historyczny "Z kosami na plebiscyt" narysowany przez Olgierda Ciszaka. Za gęsty, przeładowany tekstem, który gdy jest umieszczony na czarnym tle i zapisany na biało - niestety staje się mało czytelny.

Reasumując: śląski dodatek w formie komiksu to bardzo ciekawe i udane przedsięwzięcie, gdzie niestety w większości przypadków forma (w sensie poziomu) plastyczna góruje nad historiami. Bardzo dobrzy rysownicy narysowali nijakie historyjki - jasne, że prawdziwe itd. ale dla mnie jako "czytelnika komiksów" mało ciekawe. Niemniej jednak dwa kciuki w górę. Bardzo elegancko to wyszło.

 

Natomiast na blogu Marka Turka doszło do wymiany ciosów, która mnie nieco zmroziła. Mariusz Zawadzki i Turek dość ostro dyskutują czy na Śląsku jest ekipa, która mogłaby udźwignąć taki projekt jaki właśnie wykonała ekipa pod przewodnictwem Marcelego i Macieja, a która w przeważającej większości ze Śląska się nie wywodzi. I skłaniam się ku temu co pisze Marek. Tu nie ma zwartej skonsolidowanej ekipy. Tu jest grupka solistów, którzy się często wzajemnie nie znają. A skoro się osobiście nie znają to trudno żeby znali swoje możliwości, styl i szybkość pracy - a więc elementy niezbędne do wykonania szybko dużego projektu. Ja np. przypadkiem się dowiedziałem, że Chochowski jest z Katowic, a w moich rodzinnych Gliwicach zamieszkuje Grzegorz Pawlak. No to jak taka ekipa ma się zebrać i coś razem zrobić? Przecież to niemożliwe. Inną sprawą (i teraz zaczynam srać do własnego gniazda) jest to, że my - śląscy komiksiarze, tak naprawdę nie mamy się czym pochwalić. Jedynie Marek Turek ma "pozycję" w środowisku i jest de facto znany przez czytelników oprócz hardkorowych znawców komiksu, którzy czytują wszystkie ziny, antologie, blogaski i fora. Gabrysia Becla i Zbyszek Tomecki robią komiksy, które jednak pozostają poza obrębem zainteresowania stricte komiksowych czytelników a reszta (i tu bez obrazy moi mili bo to się też do mnie odnosi), nie ma w swoich dokonaniach nic na tyle dużego, żeby statystyczny czytelnik, który czasem sobie coś kupi w empiku miał szansę choćby kojarzyć nazwisko lub konkretny komiks. Czyli jesteśmy na marginesie. A według tego co jest napisane tu o, to koordynator projektu jest właśnie takim "statystycznym czytelnikiem", który skontaktował się z twórcami, których zna, a których prac nie musiał szukać po jakichś efemerycznych zinach. Więc nie ma co drzeć szat i narzekać, że nas olano i wykluczono, tylko spiąć dupska, spotkać się kilka razy, coś razem zrobić większego, a nawet (żart) proklamować śląską autonomię komiksową. A jak będziemy mieli jako ekipa zrealizowany jakiś duży projekt, to zleceniodawcy się znajdą.

 

sobota, 19 marca 2011, edgar82

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: skil, *.eimperium.pl
2011/03/19 16:55:25
Racja, komiks Konwerskiego i Skutnika absolutnie najlepszy. Pozostałe highlighty to dla mnie rysunki Rudowskiego i fajny komiks Pałki do tekstu Przemysława Jedleckiego.
Natomiast szorciak Wojciechowicza o nietoperzu jest najsłabszym punktem programu i leży rysunkowo. Ilustracje Chochowskiego o pokazie bielizny też mało robią. Akurat te dwa to widać, że powstawały w pośpiechu.
Komiks z pierwszej strony fachowo narysowany, ale od pitolenia Marka Zielińskiego rozbolała mnie głowa.