|
komiks, książki, książki dla dzieci, muzyka i inne rzeczy
Blog > Komentarze do wpisu
Uwaga kiepścizna!
![]() A ten komiks to jakieś kosmiczne nieporozumienie. Autorka tego dzieła - Małgorzata Szymańska moim skromnym zdaniem powinna mocno podszlifować komiksowy warsztat, zanim wyda następny komiks (a ten się niedawno ukazał, ma tytuł "Dr Blaise" ale chyba nie mam ochoty sprawdzać czy jest lepiej). Bo debiutancki "Wicked" nie broni się niczym. Ani rysunkami, ani fabułą. Kiepścizna po prostu. Primo: fabuła. Pozrywana, nielogiczna, nieumiejętnie prowadzona. "Wicked" składa się z kilku krótkich historyjek, które są po prostu nieudane. Narracyjnie kuleją, kadry nie zazębiają się ze sobą w przenoszeniu historii, puenty są nietrafione lub po prostu ich brak. Generalnie ten komiks ma być humorystyczny ale albo ja jestem za stary albo mam skrzywione poczucie humoru bo nie uśmiechnąłem się podczas lektury ani razu. A tak poza tym to nie bardzo wiem o czym to ma być. O Andereyu martwym kolesiu? O porwanej/zahipnotyzowanej przez niego małej dziewczynce? (tak na marginesie to na cholerę mu ona?) O tym jak on szuka pracy? Nie wiadomo. Secundo: rysunki. Cartoon z mangowymi naleciałościami, niestety niezbyt udany. Często poszczególne kadry są mało czytelne - zwłaszcza tam gdzie przedstawiane są sceny dynamiczne. Perspektywa, anatomia i proporcje w nieustannej entropii. Tła niedopracowane i traktowane po macoszemu. Niestaranne i niedopasowane do grafiki onomatopeje. Plansze komponowane nieudolnie. Coś tam autorka w ręce ma, bo niektóre wizerunki postaci całkiem interesujące, ale to zdecydowanie za mało. Tertio: korekta. O dziwo w stopce tego komiksu jest wymieniona korektorka. Jej nazwisko z litości pominę. Podczas lektury komiksu zaobserwowałem nieustannie gubiące się znaki diakrytyczne, ale przede wszystkim następujące kwiatki: "na prawdę", "zauwarzyć", "wrucimy" a także denerwujące literówki. Ten album ponoć przeszedł korektę. Terefere. Reasumując: "Wicked" omijać z daleka. Kiepścizna, żenada i amatorszczyzna. Szkoda czasu, kasy i papieru. niedziela, 25 stycznia 2009, edgar82
Komentarze
Gość: kolec, 79.191.5.6*
2009/01/26 21:09:12
Za co trzeba pochwalić, to fajne posługiwanie się mimiką, nawet jeśli dzieje się to w obrębie przeciętnego stylu.
2009/01/26 21:23:37
fajne posługiwanie mimiką to jest w "Calvinie & Hobbesie" tu jest co najwyżej przeciętnie.
2009/01/28 16:56:31
Ja muszę powiedzieć, że chciałam go przeczytać. Jakoś w zeszłym roku starałam się to kupić, wraz z Meago Saga, ale oczywiście Otaku coś namieszało w wyniku czego nic nie dostałam. Machnęłam więc na to kompletnie ręką.
I mimo tak ostrej krytyki z Twojej strony, nadal chciałabym na to zerknąć. Autorka wrzuciła na galerię DeviantArt pierwsze kilka stron i mnie zainteresowały. Szukam więc kogoś, kto to w ogóle ma, abym sama później mogła dać własną opinię. Nie dałeś z kolei komentarza co do ogólnego pomysłu. Dobry, marny, ciekawy? Owszem, historie mogą być porozerwane, ale postacie czy są w porządku i tak dalej? Rysunek można podrasować, narrację itepe też można się wyuczyć, ale pomysłów, wyobraźni nie da się z tym nic zrobić. Więc co sądzisz? Ma ta dziewczyna jakieś szanse? Pozdrawiam 2009/01/28 20:19:28
Wiesz, generalnie to pomysły są niezłe, ale sztuka polega na tym, żeby z niezłych pomysłów wyciągnąć fajną historię. A tutaj nie bardzo to zostało pociągnięte. Autorka wprowadziła postac dziewczynki, która ma niby robić to i to, ale to nie zostało wykorzystane. itd. itp.
Co do postaci, dobre jak dobre, one są tu określane przez gagi, w których występują, a mnie te gagi nie ruszają więc trudno mi powiedzieć że to dobre postacie są. AHA Ważna sprawa! Dalvia odezwij się do mnie na imejl, mam do Ciebie sprawę. 2009/01/29 00:13:38
ugh, problem niewykorzystanego potencjału postaci, strasznie denerwujące....
A może ona próbowała ustawić postacie jak w Calvinie i Hobbsie, albo Garfieldzie? Ale tam w sumie na dobry początek są stereotypy, dopiero w trakcie 'historii' rozwinięte.... hmmm, nie, to nad tym musi popracować... 2009/01/29 23:44:20
ustawianie postaci na zasadzie opozycji ma sens wtedy gdy się to potem rozwija, pokazuje te różnice, a interakcje między bohaterami są ważnym aspektem fabuły, a tu tego nie ma.
|
|