komiks, książki, książki dla dzieci, muzyka i inne rzeczy
Blog > Komentarze do wpisu
O najnowszym "Jeju" słów kilka

j

Zawsze nieco wzdragam się przed recenzowaniem magazynów, w których zamieszczone są moje komiksy. Może dlatego, że głupio mi wytykać palcem usterki sąsiadujących komiksów, zwłaszcza, że większość autorów znam osobiście i lubię. Ale skoro Asu się domaga, to prosze bardzo. Na hatemaile oczekuję pod podanym obok adresem.

Szósty numer "Jeju" nosi podtytuł "Motyw kuchni i jedzenia w komiksie" i sądzę, że wprowadzenie tematu przewodniego służy zinowi. Jest lepiej niż w przypadku spontaniczneych numerów poprzednich, a zwłaszcza roztrzepanej czwórki. Z tego co wiem rednacz odwalił też sporą liczbę komiksów, stawiając tym razem na jakość a nie na ilość i znajomość z konkretnymi autorami. Maciej już wspominał, że odrzuceni autorzy założyli własne ziny, w których sami się będa publikować i nikt im nie będzie mówił, że wcale nie są tacy dobrzy jak im się wydaje. Spoko, droga wolna i życzymy powodzenia, aczkolwiek myślę, że niektórym taki kubeł zimnej wody od Asu dobrze zrobił lub być może zrobi.
Jestem malkontentem i mało co mi się podoba. Taka karma - chyba za dużo przebywam z Turkiem. Nie podoba mi się w ogóle okładka nowego "Jeju". Sorry Norbert, ale te kolory i wklejone dłonie to chybiony pomysł.
Lecimy dalej, po kolei. Otwierający komiks Olgi Wróbel. Fajna historyjka, "czyta się", niestety jest "tak sobie" rysunkowo.
Następny komiks to dziełko Norberta "Rybba" Rybarczyka. I jest odwrotnie niż w przypadku poprzedniej opowiastki. Rysunki są klasą samą dla siebie, fabuła jest niedopracowana. Brakuje wyraźnej puenty, coś mocno zgrzyta pomiędzy dwoma ostatnimi kadrami.
Kolejny komiks to jednoplanszówka powstała dzięki połączeniu sił scenarzysty Przemysława Pawełka i rysownika Piotra Nowaciego. O ile rysunkom nie mam nic do zarzucenia - bo to stały, dobry poziom do jakiego przyzwyczaił już Nowacki, o tyle fabułka to odgrzewany kotlet i to w dodatku niezbyt zabawany odgrzewany kotlet (kontsrukcja historii jest jednak jak najbardziej poprawna).
Jednoplanszówka Michała Rzecznika rozczarowuje. Sympatyczny Mazol potrafi zaskakiwać fenomenalnymi pomysłami zarówno fabularnymi jak i konstrukcyjnymi. Tym razem jednak nie zaskoczył. A szkoda.
Następny komiks został stworzony przesz Bartosza Sztybora i Piotra Nowackiego. Tak jak wspominałem wyżej Nowacki nie schodzi poniżej pewnego poziomu. Natomiast nie jestem przekonany do scenariusza. Generalnie mam mieszane uczucia jeśli chodzi o scenopisarską twórczość Sztybora i dziwią mnie niezmiernie zachwyty nad nią. Sztybor pisze dużo i dla wielu, niestety ilość w moim odczuciu nie przekłada się na jakość. Jasne, autor potrafi napisać dobrą historię (jak w przypadku choćby komiksu z "Pirata" czy obecnego w tym "Jeju" komiksu z rysunkami Macieja Banasia), ale większość komiksów z jego udziałem kompletnie nie trafia w moje gusta i gdzieś brzęczy koło nich szufladka artystowskiego pitupitu. Sztybor ma jakieś tam pomysły, ale ma także problemy ze strawnym ich podaniem. Wystarczy wspomnieć choćby niektóre epizody "Najwydestyluchniejszego" czy wydanego przez Timofa "Szanownego". I tak jest też tutaj. Jest pomysł, ale czegoś brakuje w jego rozegraniu, co razi, zwłaszcza, że komiks ten jest (praktycznie) niemy a nieme komiksy to nieco wyższa szkoła jazdy. Tu trzeba być kosekwentnym w opowiadaniu i tak operować poszczególnymi fragmentami by nie było momentów niejasnych. Moim skromnym zdaniem, to się nie udało.
Obok jest jednoplanoszowy również praktycznie niemy komiks Przemysława Surmy, który jest wolny od usterek poprzedniego dziełka. Surpiko konsekwentnie i czytelnie sprzedaje świetny żart, zaskakując puentą. Umiejętnie stopniuje "napięcie" dochodząc do finału. O to chodzi!
Następujący po nim komiks pokazuje, że Sztybor potrafi. Być może pomogło w tym wejście w świat i zarysy fabularne stworzone przez Banasia. Elegancko rozegrana i narysowana historyjka z kapeluszem Kupera daje nadzieję na wysoką jakość szykowanego (chyba) albumu.
Jeśli chodzi o twórczość Jacka "Głowonuka" Świdzińskiego to zdecydowanie wolę komiksy bez głowonogów (jak choćby te z "Przygód Powstania Warszawskiego"). Głowonogi są fajne, ale bez przesady.
Agnieszka Rogólska zaserwowała sympatyczną jednoplanszówkę pozbawioną słów. Fajna historyjka, dobrze poprowadzona narracyjnie, coś jednak zgrzyta w rysunku. Myślę, że z czasem autorka się rozkręci, zacznie czyścić kreskę i wtedy będzie dużo lepiej.
Marek Turek potrafi wymieść wszystkich. I dokładnie to uczynił w tym numerze "Jeju". Tak właśnie powinna wyglądać historia pozbawiona narracji werbalnej. Doskonale zrozumiała i czytelna, rewelacyjnie zakomponowana, pełna przewrotnego czarnego humoru. Mistrz!
Po hicie numeru jakim jest komiks Turka, zaprezentowano nam kolejny epizod "Najwydestyluchniejszego" (Sztybor & Maciej Pałka), przyzwoita historyjka plus przyzwoite rysunki. Bez rewelacji. Humor zaserwowany przez autorów mnie nie bawi za bardzo i chyba nie jestem zwolennikiem kierunku, w którym podąża styl Pałki. Często gdy czytam opinię o kolejnych fragmentach tego komiksu, wydaje mi się, że ludzie udzielają mu poparcia "na kredyt". Bo to przecież ma być album itd. Coraz mniej wierzę w to, że uda się połączyć enigmatyczne wątki w jedną konkretną całość. Także dlatego, że poszczególne epizody (które mi raczej nie leżą) tworzone są z myślą by wpasować się w jakieś konkretne ramy tematyczne a to do konkursu na planszę, a to pod temat "Jeju". Myślę, że nie tędy droga.
Przedostatnim komiksem w tej odsłonie magazinu jest dziełko naczelnego Tomka Pastuszki pod tytułem "Glon". Asu umiejętnie robi sobie jaja z klimatów superbohaterskich łącząc je z klimatami polskimi a nawet japońskimi. Jest wesoło, jest akcja, są fajne dialogi. Asu odpoczął od komiksów i wraca ze świeżym podejściem i nowymi pomysłami. I wraca w dobrym stylu. Ciągle czegoś mi brakuje w rysunkach, ale generalnie widać postęp.
Numer zamyka druga jednoplanoszówka Surpiko, zabawna i udana, ale nie tak jak poprzednia. Surma jednak utrzymuje swój wysoki pułap i dobrze.
Reasumując "Jeju" mimo wszystkich usterek podchodzi mi najbardziej z wszystkich obecnych na naszym ryneczku zinów. Cieszę się, że utrzymuje tendencje zwyżkową, a Asu ma konkretny pomysł na pismo i stara się go realizować. Oby tak dalej!
poniedziałek, 12 maja 2008, edgar82

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: jaszczu, *.chello.pl
2008/05/13 00:03:10
Ja jestem fanem scenariuszy Bartka Sztybora. Serio. I moim zdaniem obok artystowskiego pitu pitu większość z nich nawet nie leżała. A że pisze dużo to chyba dobrze. Trening przeca czyni mistrza.
-
Gość: jaszczu, 81.210.22.*
2008/05/13 12:00:27
Dodać jeszcze chciałem, że jeśli są jakieś niejasne/nieczytelne momenty w komiksie 'Gwiazdka z nieba' to na pewno nie jest to jedynie wina scenarzysty. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że w związku z tym, że jest to komiks niemy większą odpowiedzialność ponoszę za to ja, czyly rysownik. W przesłanym mi przez Bartka scenariuszu wszystko było jak najbardziej jasne i zrozumiałe. Najwidoczniej nie zawsze potrafiłem wszystkiego czytelnie zilustrować.
-
Gość: mazol, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/05/15 23:55:25
Kurcze. Nie wiedziałem żem jest sympatyczny. Ogólnie ta moja plansza mało komu przypadła do gustu-- co mnie dosyć martwi, bowiem wykombinowałem już pół albumu z tego typu plansz.

E tam... 150 egzemplarzy zawsze sie sprzeda...