komiks, książki, książki dla dzieci, muzyka i inne rzeczy
Blog > Komentarze do wpisu
Na szybko spisane - o pierwszej części przed premierą drugiej

n

Jako, że już za chwil parę ukaże się druga część „Na szybko spisane” Michała „Śledzia” Śledzińskiego, postanowiłem przypomnieć pierwszy tom tego komiksu. Tytuł ten pojawia się na wysokich miejscach we wszystkich podsumowaniach poprzedniego roku, co jakoś specjalnie nie dziwi, gdyż faktycznie był chyba najlepszym polskim komiksem '07.


„Na szybko spisane” opowiada o szczenięcych latach dwóch chłopców, wychowujących się na osiedlu jednego z polskich miast. W tle przeżyć malców autor sygnalizuje zmiany jakie dokonały się w krajowej rzeczywistości, takich jak choćby spontaniczny rozwój lokalnego small-biznesu. Jednak to opis dzieciństwa chłopców jest zdecydowanie najważniejszy.


Często zdarza się tak, że opowieści przedstawiające młode lata bohaterów są bardzo pogodne, a dzieciństwo idealizowane. Pomija się przykre wydarzenia a skupia na tych przyjemnych. Śledziu jednak stworzył swoją historię nieco inaczej. Obraz dzieciństwa bohaterów jest przerażająco smutny i dołujący. Owszem zdarzają się w nim wesołe, pogodne akcenty ale są dużo rzadsze. Autor pokazuje świat widziany oczami dziecka i komentowany przez nie. Ten świat nie jest przyjazny. Borykający się z licznymi problemami ojciec, próbujący odgonić samotność, pogrążający się w alkoholizmie, czujący ciśnienie starszego pokolenia. Wujek będący właściwie jednym wielkim chodzącym problemem, czy brat jakże odmienny od głównego bohatera.


Myślę, że na przedstawieniu dziecięcej samotności najbardziej zależało Śledzińskiemu. Główny bohater zamyka się w szczęśliwym świecie marzeń, i zabaw głównie dlatego, że jest sam. Miał przyjaciela ale taki a nie inny rozwój wydarzeń odebrał mu go. Chłopiec obserwuje otaczający go świat, ale jest jakby na zewnątrz. Komentuje na chłodno, nie interpretując. Rzeczy są takie jakie są i nic nie może ich zmienić. Scena w której zaczyna biegać po szkolnym korytarzu krzycząc staje się punktem kulminacyjnym tego komiksu. Krzyk ma wyrażać bezradność, przemęczenie i poirytowanie rzeczywistością. Bo wszystko poza światem marzeń jest koszmarem.


Rysunki dobrze pasują do fabuły, pozornie niedbałe i pospieszne, świetnie oddają ducha opowieści. Śledziński doskonale czuje język komiksu – jego dzieło jest bardzo płynne i dopracowane. Czyta się to z zapartym tchem, nie ma żadnych zgrzytów na żadnym z poziomów struktury komiksu. Jest po prostu super.


Myślę, że „Na szybko spisane” mogłoby odnieść wielki sukces na zachodzie. Wpisuje się bowiem w popularny nurt komiksu obyczajowego, na pewno byłoby atrakcyjne dla czytelników, którym obce są nasze „klimaty”, właśnie przez swą „egzotykę” (a niejasne dla obcokrajowców fragmenty można przecież załatwić przypisami). Skoro „Persepolis” odniosło wielki sukces, to czemu Śledziu nie miałby? Tłumaczyć i wysyłać do zachodnich wydawców! Chętnie pomogę w miarę moich możliwości i umiejętności.


Tym, którzy jeszcze nie zapoznali się z „Na szybko spisane” serdecznie polecam. Bo jest to dzieło rewelacyjne, dopracowane, skończone. Bo jest kolejnym dowodem na to, że polski komiks to nie tylko Tytus, Żbik i Thorgal. Dowodem, że mamy współczesnych wirtuozów opowieści obrazkowych.


Pozostaje zacierać rączki, przebierać nóżkami i wypatrywać oczy. Już wkrótce druga część!

 

piątek, 21 marca 2008, edgar82

Polecane wpisy