komiks, książki, książki dla dzieci, muzyka i inne rzeczy
Blog > Komentarze do wpisu
Trzeba wyłapać wszystkie koty! Któryś z nich na pewno ma moją duszę!

z

Gdy pierwszy raz przeczytałem "Zagubioną duszę" Bryana Lee O'Malley'a jakoś specjalnie mną nie wstrząsnęła. Być może spowodowane to było faktem, że lektue odbywałem w zatłoczonym pksie relacji Łódź - Śląsk, przysypiając trochę po atrakcjach MFK '06. No ale po ponad roku postanowiłem sobie "odświeżyć" ten tytuł i tym razem dużo bardziej mi się podobał.

Komiks opowiada o wędrówce czwórki nastolatków po Stanach. Jadą sobie samochodem, cel nie jest ważny, tylko wolność. Ostatni oddech przed rozpoczęciem studiów. Bohaterowie jak to nastolatki, paplają, słuchają muzyki, palą pety i są tacy wspaniale "wyluzowani". No ale nie wszyscy. Raleigh, jedna z pasażerek samochodu, to osoba nieśmiała, zamknięta w sobie, pełna kompleksów. Podczas lektury odnosiłem wrażnie, że ona jest jednym wielkim chodzącym kompleksem. Autor w monologi głównej bohaterki i jej rozmowy z innymi postaciami wplata wiele obserwacji, zwłaszcza relacji rodzinnych. I tak możemy zaobserwować pęd ku pieniądzom rozluźniający więzy między matką i córką, zakończone już małżeństwo ciagle wracające do przeszłości, odnalezienie się młodej, w sumie dośc samotnej dziewczyny w złudnym świecie internetowych przyjaźni.

Jedno z pytań, które nurtuje Raleigh to "czy jestem wyjatkowa?". Z jednej strony bohaterka stawia swoje zalety, z drugiej jednak wyimaginowane dziwactwa i wady. Czy Raleigh jest wyjatkowa? Wydaje mi się, że z jednego punktu widzenia na pewno, z drugiego jednak to normalna dziewczyna, przeżywająca podobne problemy jak masy innych ludzi.

Bardzo podoba mi się jak została zarysowana relacja między Raleigh a jej towarzyszami podróży. Mimo, że praktycznie się nie znają, wkrótce lody topnieją, co bardzo podbudowuje główną bohaterkę. Zwłaszcza postać przebojowej i zwariowanej Stephanie jest bardzo ciekawa. Postać będąca kontrapunktem dla Raileigh. Cała zwierucha z rzekomą kradzieżą duszy zdaje się zamieniać w próbę dopiero co kiełkującej przyjaźni. Próbę z której Stephanie wychodzi celująco.

Bardzo ciekawie został rozwiązany wątek Stillmana - ukochanego Raileigh, którego poznała na jednym z for internetowych. Ten bohater, który nie został pokazany ani razu w pełnej okazałości staje się pewnym punktem odniesienia dla dziewczyny, katalizatorem, wokół którego krążą jej myśli. Bardzo ładnie to zostało skonstruowane. Chylę czoła przed O'Malley'em.

"Zagubiona dusza" została napisana żywym językiem, który dobrze pasuje zarówno do dialogów jak i pierwszoosobowej  narracji. Tu należy pochwalić tłumacza Łukasza Gładkowskiego, który zadbał o jakość przekładu.

Komiks jest bardzo dobrze narysowany. W kresce O'Malley'a można dostrzec elementy zaczerpnięte z mangi, ale przede wszystkim to stylistyka cartoonu, z lekkimi naleciałościami undergroundu. Autor bardzo trafnie oddaje mimikę, gestykulację, z piettyzmem kadruje i operuje rastrami. Wszystko to składa się na  dopracowaną stronę graficzną, która bardzo mi odpowiada.  

"Zagubiona dusza" została bardzo przyzwoicie wydana przez wydawnictwo Timof i Cisi Wspólnicy, w dobrze dopasowanym formacie i wysokiej jakości druku. Podoba mi się taki format, myślę, że komiksy obyczajowe, a takim jest właśnie dzieło O'Malley'a powinny być wydawane w małym formacie, zbliżonym do tego.

Polecam ten komiks, bo jest po prostu dobry (tak, lubię to sformułowanie, mimo że jest banalne), a nawet bardzo dobry. Sprawnie opowiedziany, sprawnie napisany, sprawnie skonstruowany, sprawnie wykadrowany, sprawnie narysowany, spraniwe porastrowany. Sześć razy "sprawnie" - a to mówi samo za siebie! 

A tu można sobie zobaczyć stronę autora  

 

 

wtorek, 05 lutego 2008, edgar82

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: holcman, *.internetdsl.tpnet.pl
2008/02/05 13:14:20
A dlaczego niby komiksy obyczajowe powinny być wydawane w małym formacie?
Nie rozmumiem.
-
2008/02/05 14:17:02
bo mi się taki format bardzo podoba :)
-
Gość: kolec, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/02/05 19:14:10
Podczas lektury odnosiłem wrażnie, że ona jest jednym wielkim chodzącym kompleksem. - Nie jest jakoś specjalnie ciężko doznać takiego wrażenia...

Sześć razy "sprawnie" - a to mówi samo za siebie! - Szcześć razy mówiłoby samo za siebie, ale "sprawnie" widzę tylko pięć razy napisane.

Kolorowe plansze Lost at Sea na stronce autora są fajniusie!

Pozdrawiam
-
2008/02/05 19:59:46
te, mądraliński!